lektory on-line

Faraon - Strona 207

obłędem. Kryła się w najciaśniejszej izbie swego pałacu, głodna, nie czesana, nawet nie
myta, i wydawała najsprzeczniejsze rozkazy swojej służbie. Raz kazała się zgromadzać
wszystkim, drugi raz wypędzała wszystkich od siebie. W nocy wołała do siebie wartę
żołnierską, a po chwili uciekła od żołnierzy na strych krzycząc, że ją chcą zabić.
Wobec takich postępków z duszy księcia zniknęła miłość, a zostało tylko uczucie wielkiego
kłopotu. Schwycił się za głowę, gdy rządca pałacu i oficer opowiedzieli mu o tych
dziwach, i szepnął:
- Zaprawdę, źle uczyniłem odbierając tę kobietę jej bogini. Gdyż tylko bogini mogła
cierpliwie znosić jej kaprysy!...
Mimo to poszedł do Kamy i znalazł ją mizerną, potarganą i drżącą.
- Biada mi!... - zawołała. - Źyję między samymi wrogami. Moja szatna chce mnie otruć, a
fryzjerka nabawić jakiej ciężkiej choroby... Źołnierze tylko czekają okazji, ażeby w mej
piersi utopić włócznie i miecze, a w kuchni, jestem pewna, że zamiast potraw, gotują się
czarodziejskie zioła... Wszyscy dybią na moje życie...
- Kamo... - przerwał książę.
- Nie nazywaj mnie tak!... - szepnęła przerażona -bo mi to nieszczęście przyniesie...
- Ale skąd ci te myśli przychodzą do głowy?...
- Skąd?... Czy sądzisz, że w dzień nie widuję obcych ludzi, którzy ukazują się pod
pałacem i znikają, nim zdołam zawołać na służbę?... A w nocy czy nie słyszę szeptów za
ścianą?...
- Zdaje ci się.
- Przeklęci!... przeklęci!... - zawołała z płaczem. - Wszyscy mówicie, że mi się zdaje...
A przecież onegdaj jakaś zbrodnicza ręka podrzuciła mi do sypialni welon, który nosiłam
pół dnia, zanim poznałam, że to nie mój... żem nigdy nie miała takiego...
- Gdzież ten welon? - spytał już zaniepokojony książę.
- Spaliłam go, alem go pierwej pokazała moim służebnicom.
- Więc choćby był nie twój, cóż ci się stało?
- Jeszcze nic. Ale gdybym tę szmatę przez parę dni potrzymała w domu, z pewnością
otrułabym się, albo zapadłabym w nieleczącą się chorobę... Znam Azjatów i ich sposoby!...
Znudzony i zirytowany książę opuścił ją czym prędzej, pomimo błagań, aby został. Gdy
jednak spytał służbę o ów welon, szatna przyznała, że to nie był welon Kamy, ale został
podrzucony przez kogoś.
Następca kazał podwoić warty w pałacu i dokoła pałacu i zdesperowany wracał do swego
mieszkania.
"Nigdy bym nie uwierzył - myślał - że jedna słaba kobieta może narobić tyle zamętu!...
Cztery świeżo złapane hieny nie dorównają w niespokojności tej Fenicjance!..."
U siebie znalazł książę Tutmozisa, który właśnie przyjechał z Memfis, ledwie miał czas
wykąpać się i przebrać po podróży.
- Co mi powiesz? - spytał książę ulubieńca odgadując, że nie przywiózł dobrych nowin. -
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional