lektory on-line

Krzyżacy - Strona 206

- Doczekasz ty się jeszcze większej wojny i większych zwycięstw - rzekł przeor.
- Amen! - odpowiedział Zbyszko.
I poczęli mówić o czym innym. Młody rycerz wypytywał trochę o przekupnia relikwii,
którego zdybał w drodze, i dowiedział się, iż wielu podobnych oszustów włóczy się po
drogach, durząc łatwowiernych ludzi. Mówił mu także przeor, iż są bulle papieskie
nakazujące biskupom ścigać podobnych przekupniów, i któren by nie miał prawdziwych listów
i pieczęci, zaraz go sądzić. Ponieważ świadectwa owego włóczęgi wydały się przeorowi
podejrzane, więc chciał go zaraz do jurysdykcji biskupiej odesłać. Jeśliby się okazało,
że prawdziwym jest wysłannikiem od odpustów, tedy by mu się krzywda nie stała. Ale on
wolał uciec. Może jednak bał się mitręgi w podróży - ale przez tę ucieczkę w jeszcze
większe podejrzenie się podał.
Pod koniec odwiedzin zaprosił też przeor Zbyszka na odpoczynek i nocleg do klasztoru,
lecz ów nie mógł się na to zgodzić, chciał bowiem wywiesić kartę przed gospodą z
wyzwaniem na "walkę pieszą alibo konną" wszystkich rycerzy, którzy by zaprzeczyli, że
panna Danuta Jurandówna jest najurodziwszą i najcnotliwszą dziewką w Królestwie - nie
wypadało zaś żadną miarą wywieszać takowego wyzwania na furcie klasztornej. Ni przeor, ni
inni księża nie chcieli mu nawet karty napisać, skutkiem czego młody rycerz wpadł w
wielki kłopot i całkiem nie wiedział, jak sobie poradzić. Aż dopiero po powrocie do
gospody przyszło mu na myśl udać się o pomoc do przekupnia odpustów.
- Przeor zgoła nie wie, czyliś nie hukaj - rzekł - bo powiada tak: "Czego by się miał bać
biskupiego sądu, gdyby prawe miał świadectwa?"
- Nie boję się też biskupa - odrzekł Sanderus - jeno mnichów, którzy się na pieczęciach
nie znają. Właśnie chciałem do Krakowa jechać, ale że konia nie mam, więc muszę czekać,
póki mi go ktoś nie podaruje. Ale tymczasem pismo poślę, do którego własną pieczęć
przyłożę.
- Jam też sobie pomyślał, iż jeśli pokaże się, że znasz pismo, to będzie znak, żeś nie
prostak. Ale jakże list poślesz?
- Przez jakiego pątnika albo wędrownego mnicha. Małoż to ludzi do Krakowa do grobu
królowej jeździ?
- A mnie potrafisz kartę napisać?
- Wypiszę, panie, wszystko, co każecie - gładko a do rzeczy, choćby na desce.
- Lepiej, że na desce - rzekł uradowany Zbyszko - bo to się nie zedrze i na później się
przyda.
Jakoż, gdy po upływie pewnego czasu pacholikowie znaleźli i przynieśli świeżą deskę,
zabrał się Sanderus do pisania. Co tam napisał, tego Zbyszko przeczytać nie umiał, ale
kazał zaraz przybić wyzwanie na wrotach, pod nim zaś zawiesić tarczę, której Turczynkowie
pilnowali na przemian. Kto by w nią kopią uderzył, ten by dał znak, że wyzwanie
przyjmuje. W Sieradzu jednak brakło widocznie ochotników do takich spraw, tego bowiem
dnia ani nazajutrz do południa nie zadźwięczała tarcza ani razu od uderzenia - o południu
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional