lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 204

- A jakże! Alboś to nie widział Węgrzynów, albo to pan hetman nie pociągnął z wojskiem na
opornych. Nie wiadomo jeszcze, co się stanie. Toż
i naszych dragonów kupa się za Węgrzynami ujęła, których ponoć wszystkich rozstrzelają.
- Ot, im nagroda za wierną służbę!
- Do diabła taka robota!
- Źydowska służba!...
- Stój! - rozległ się nagle głos jadącego w przedzie pana Rocha.
- Bodaj ci kula w pysku stanęła! - mruknął głos przy wozie.
- Co tam? - pytali żołnierze jedni drugich.
- Stój! -zabrzmiała powtórnie komenda.
Wóz stanął. Źołnierze wstrzymali konie. Dzień był pogodny, jasny. Słońce już weszło i
przy jego blaskach widać było na gościńcu w przedzie wznoszące się kłęby kurzawy, jakoby
stada albo wojsko szło naprzeciw.
Wkrótce w kurzawie poczęło błyskać, rzekłbyś, że kto iskry wśród kłębów rozsypuje, i
światełka migotały coraz wyraźniej niby świece jarzące, dymem otoczone.
- To groty połyskują! - zawołał pan Wołodyjowski.
- Wojsko idzie.
- Pewnie szwedzki jaki oddział.
- U nich tylko piechota ma włócznie, a tam kurzawa szybko się porusza.
To jazda, to nasi!
- Nasi, nasi! -powtórzyli dragoni.
- Formuj się! -zabrzmiał głos pana Rocha.
Dragoni otoczyli kołem wóz. Pan Wołodyjowski miał płomień w oczach.
- To moi laudańscy ludzie z Zagłobą! Nie może inaczej być!
Już tylko staje drogi dzieliło zbliżających się od wozu i odległość zmniejszała się z
każdą chwilą, bo przeciwny oddział nadchodził rysią. Na koniec z kurzawy wysunął się
potężny oddział wojska idącego w dobrym szyku, jakoby do ataku. Po chwili byli jeszcze
bliżej. W pierwszym szeregu, nieco od prawej strony, uwijał się pod buńczukiem jakiś
potężny mąż z buławą w ręku. Ledwie go pan Wołodyjowski wziął na oko, wnet zakrzyknął:
- To pan Zagłoba! Jak Boga kocham, pan Zagłoba!
Uśmiech rozjaśnił twarz Jana Skrzetuskiego.
- On! nie kto inny! -rzekł - i pod buńczukiem! Już się na hetmana kreował. Poznałbym go
po tej fantazji wszędzie... Ten człowiek takim umrze, jakim się urodził.
- Niechże mu Pan Bóg da zdrowie! - rzekł Oskierko. Po czym złożył ręce koło ust i począł
wołać:
- Mości Kowalski! To krewniak przyjeżdża do cię w odwiedziny!
Ale pan Roch nie słyszał, bo właśnie oganiał swoich dragonów. I trzeba mu było oddać tę
sprawiedliwość, że lubo garść miał ludzi, a tam cała chorągiew na niego waliła, przecie
się nie zmieszał ani serca nie stracił. Wysunął dragonów we dwa szeregi przed wóz, a
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional