lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 202

- Ale to i radziwiłłowscy dawni klienci? - zauważył Mirski.
- Prawda, wszelako jak się o wydaniu Litwy Szwedom dowiedzą, o uwięzieniu pana hetmana
polnego, pana kawalera Judyckiego, waszmościów i mnie, okrutnie to ich serca od
Radziwłła odwróci. To uczciwa szlachta, a już tam pan Zagłoba niczego nie zaniedba, aby
sadzami hetmana odmalować, i lepiej to potrafi niż każdy z nas.
- Ba! - rzekł Stanisław Skrzetuski - a my tymczasem w Birżach staniemy.
- To nie może być, bo my kołujem, by Upitę ominąć, a z Upity prosta droga, jakoby kto
sierpem cisnął. Choćby ruszyli dniem później, dwoma nawet, to jeszcze by mogli być w
Birżach przed nami i drogę nam zastąpić. Toż my do Szawlów teraz dopiero jedziem i
stamtąd będziem do Birż prostować, a trzeba waćpanu wiedzieć, iż z Upity do Birż bliżej
niż z Szawlów.
- Jako żywo, że bliżej i droga lepsza, bo gościniec! - rzekł Mirski.
- Ot, macie. A my jeszcze nie w Szawlach.
Jakoż dopiero pod wieczór ujrzeli górę zwaną Sałtuwes-Kałnas, pod którą wznoszą się
Szawle. Po drodze zauważyli, że już niepokój panował we wszystkich wsiach i miasteczkach,
które przyszło im przejeżdżać. Widocznie wieść o przejściu hetmana do Szwedów rozbiegła
się już po całej Źmudzi. Gdzieniegdzie wypytywano żołnierzy, czy prawda, że kraj ma być
przez Szwedów zajęty; gdzieniegdzie widziano masy chłopstwa opuszczającego wsie z żonami,
dziećmi i dobytkiem i dążącego w głębie lasów, którymi cały kraj obficie był pokryty.
Miejscami postawa chłopstwa była niemal groźna, widocznie bowiem brano dragonów za
Szwedów. Po zaściankach szlacheckich wypytywano ich wprost, kto są i gdzie jadą, a gdy
Kowalski, zamiast odpowiadać, kazał ustępować z drogi, przychodziło do hałasów i
odgróżek, tak dalece, że zaledwie nastawione do strzału muszkiety mogły otworzyć
przejście.
Wielka droga idąca z Kowna na Szawle do Mitawy pokryta była wozami i kolaskami, w których
jechały żony i dzieci szlacheckie, pragnące schronić się przed wojną w posiadłościach
kurlandzkich. W samych Szawlach, które stanowiły ekonomię królewską, nie było żadnych
chorągwi hetmańskich prywatnych ani komputowych; tu natomiast uwięzieni pułkownicy
ujrzeli po raz pierwszy oddział szwedzki złożony z dwudziestu pięciu rajtarów, który jako
podjazd z Birż wyjechał. Tłumy Źydów i mieszczaństwa gapiły się w rynku na nieznanych
ludzi, a pułkownicy poglądali na nich z ciekawością, a zwłaszcza pan Wołodyjowski, który
nigdy dotąd Szwedów nie widział; obejmował więc ich chciwie łakomymi oczyma, jakimi wilk
patrzy na stado owiec, i wąsikami przy tym ruszał.
Pan Kowalski porozumiał się z oficerem, oznajmił się, kto jest, dokąd jedzie, kogo
prowadzi, i zażądał, by oficer przyłączył swoich ludzi do jego dragonów dla większego
bezpieczeństwa w podróży. Ale oficer odpowiedział, że ma rozkaz jak najdalej w głąb kraju
dotrzeć, aby się o jego stanie przekonać, że przeto nie może do Birż wracać; natomiast
upewnił, iż droga wszędy bezpieczna, bo małe oddziały wysłane z Birż przebiegają kraj we
wszystkich kierunkach, niektóre zaś aż do Kiejdan są ekspediowane. Wypocząwszy tedy
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional