lektory on-line

Faraon - Strona 201

- Co mi tam bezpieczeństwo!... - odparła. - Nudzę się i boję... Siedzę tu już cztery dni
jak w więzieniu...
- Brakuje ci czego?...
- Brakuje mi światła... oddechu... śmiechów, śpiewów, ludzi... O mściwa bogini, jakże
mnie ciężko karzesz!...
Książę słuchał zdumiony. We wściekłej kobiecie nie mógł poznać tej Kamy, którą widział w
świątyni, tej kobiety, nad którą unosiła się namiętna pieśń Greka.
- Jutro - rzekł książę - będziesz mogła wyjść do ogrodu... A gdy pojedziemy do Memfis, do
Tebów, będziesz bawiła się jak nigdy... Spojrzyj na mnie. Czyliż nie kocham cię i czyliż
kobiecie nie wystarcza zaszczyt, że należy do mnie?...
- Tak - odparła nadąsana - ale cztery miałeś przede mną.
- Jeżeli ciebie kocham najlepiej...
- Gdybyś mnie kochał najlepiej, uczyniłbyś mnie pierwszą, osadziłbyś mnie w pałacu, który
zajmuje ta... Źydówka Sara, i mnie dałbyś wartę, nie jej... Tam przed posągiem Astoreth
byłam najpierwszą... Ci, którzy składali hołd bogini, klękając przed nią, patrzyli na
mnie... A tu co?... - Wojsko bębni i gra na fletach, urzędnicy składają ręce na piersiach
i schylają głowy przez domem Źydówki...
- Przed moim pierworodnym synem - przerwał zniecierpliwiony książę - a on nie jest
Źydem...
- Jest Źydem!... - wrzasnęła Kama.
Ramzes zerwał się.
- Szalona jesteś?... - rzekł, nagle uspokoiwszy się. - Czy nie wiesz, że mój syn Źydem
być nie może...
- A ja ci mówię, że jest!... - krzyczała bijąc pięścią w stolik. - Jest Źydem, jak jego
dziad, jak jego wujowie, i nazywa się Izaak...
- Coś powiedziała, Fenicjanko?... Czy chcesz, ażebym cię wypędził?...
- Dobrze, wypędź mnie, jeżeli kłamstwo wyszło z ust moich... Ale jeżeli rzekłam prawdę,
wypędź tamtą... Źydówkę wraz z jej pomiotem i mnie oddaj pałac... Ja chcę, ja zasługuję
na to, ażeby być pierwszą w twoim domu... Bo tamta oszukuje cię... drwi z ciebie... A ja
dla ciebie wyparłam się mojej bogini... narażam się na jej
zemstę...
- Daj mi dowód, a pałac będzie twoim... Nie, to fałsz!... - mówił książę. - Sara nie
dopuściłaby się takiej zbrodni... Mój pierworodny syn...
- Izaak!... Izaak!... - krzyczała Kama. - Idź do niej i przekonaj się...
Ramzes na pół nieprzytomny wybiegł od Kamy i skierował się do willi, gdzie mieszkała
Sara. Pomimo gwiaździstej nocy zbłądził i przez pewien czas tułał się po ogrodzie. Lecz
otrzeźwiło go chłodne powietrze, odnalazł drogę i do domu Sary wszedł prawie spokojny.
Mimo późnego wieczoru czuwano tam. Sara własnymi rękoma prała pieluszki syna, a jej
służba skracała sobie czas jedzeniem, piciem i muzyką.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional