lektory on-line

Krzyżacy - Strona 198

drogę, a on zaprzysiągł mi na zbawienie duszy, że do śmierci będzie Zbyszkowi wiernie
służył.
- Mojaż ty dziewczyno! Bóg ci zapłać! a Zych się nie przeciwił?
- Co się miał przeciwić! Zrazu całkiem tatuś nie pozwalali, dopiero jak wzięłam go pod
nogi podejmować, tak i stanęło na moim. Z tatusiem nijakiego kłopotu nie masz, ale jak
opat zwie-dział się o tym od swoich skomorochów, w mig pełniuśką izbę naklął i taki był
sądny dzień, że tatuś do stodół uciekli. Dopiero wieczorem ulitował się opat moich łez i
jeszcze mi paciorki podarował... Ale ja rada byłam pocierpieć, byle Zbyszko poczet miał
większy.
- Jak mi Bóg miły, tak nie wiem, czy więcej jego miłuję, czy ciebie, ale on i tak poczet
wziął zacny - i pieniędzy też mu dałem, choć nie chciał... No, Mazury przecie nie za
morzem...
Dalszą rozmowę przerwało im ujadanie psów, okrzyki i odgłosy trąb mosiężnych przed domem.
Usłyszawszy to, Jagienka rzekła:
- Tatuś i opat wrócili z łowów. Pójdziemy na przyłap, bo lepiej, żeby was opat pierwej z
daleka uwidział, nie zaś znienacka w izbie.
To rzekłszy, wyprowadziła Maćka na przyłap, z którego ujrzeli w podwórzu na śniegu kupę
ludzi, koni, psów, a zarazem pobodzone oszczepami lub postrzelone z kuszy łosie i wilki.
Opat, ujrzawszy Maćka, zanim jeszcze zsiadł z konia, cisnął w jego stronę oszczepem, nie
dlatego wprawdzie, aby go ugodzić, ale by w ten sposób tym dowodniej swą zawziętość
przeciw bogdanieckim ludziom okazać. Lecz Maćko skłonił mu się z dala czapką, jak gdyby
nic nie zauważył, Jagienka zaś nie zauważyła tego istotnie, gdyż przede wszystkim
zdumiała ją obecność dwóch jej zalotników w orszaku.
- Są Cztan i Wilk! - zawołała - musieli się w boru z tatu-siem zdybać.
A Maćka aż zakłuło coś w dawnej ranie na ich widok. W lot przez głowę przebiegła mu myśl,
że jeden z nich może dostać Jagienkę, a z nią Moczydoły, opatowe ziemie, bory i
pieniądze... I żal wespół ze złością chwyciły go za serce, zwłaszcza że po chwili ujrzał
rzecz nową. Oto Wilk z Brzozowej, choć z jego ojcem chciał się niedawno opat potykać,
skoczył teraz do jego strzemienia, aby mu pomóc zsiąść z konia, on zaś, zsiadając, oparł
się przyjaźnie na ramieniu młodego szlachcica.
"Pogodzi się opat ze starym Wilkiem takowym sposobem -pomyślał Maćko - że za dziewczyną
odda bory i ziemie".
Lecz przerwał mu owe przykre myśli głos Jagienki, która w tej samej chwili rzekła:
- Wygoili się już po Zbyszkowym biciu, ale choćby tu co dnia przyjeżdżali - niedoczekanie
ich!
Maćko spojrzał - twarz dziewczyny była rumiana zarówno z gniewu, jak i z zimna, a modre
jej oczy iskrzyły się gniewem, pomimo iż wiadomo jej było dobrze, że Wilk i Cztan za nią
właśnie ujęli się w gospodzie i przez nią zostali pobici.
Więc Maćko rzekł:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional