lektory on-line

Faraon - Strona 197

wiedzieć: kto urządził napad na asyryjskiego posła i wmięszał w tę nikczemność człowieka
tak podobnego do mnie, jak moja ręka prawa jest podobna do lewej.
- Widzisz, Kamo - odezwał się struchlały Hiram -mówiłem, że poufałość tego łotra do
ciebie może sprowadzić wielkie nieszczęście... A oto masz!... Nawet nie czekaliśmy długo.
Fenicjanka rzuciła się do nóg księciu.
- Wszystko powiem - zawołała jęcząc - tylko wyrzuć, panie, ze swego serca urazę do
Fenicji... Mnie zabij, mnie uwięź, ale nie gniewaj się na nich.
- Kto napadł Sargona?
- Lykon, Grek, który śpiewa w naszej świątyni -odparła wciąż klęcząc Fenicjanka.
- Aha!... więc to on wtedy śpiewał pod twoim domem i on jest tak podobny do mnie?...
Hiram schylił głowę i położył rękę na sercu.
- Hojnie płaciliśmy temu człowiekowi - rzekł - za to, że jest podobnym do ciebie,
panie... Sądziliśmy, że nędzna jego figura może przydać ci się na wypadek nieszczęścia...
- I przydał się!... - przerwał następca. - Gdzie on jest? Chcę widzieć tego doskonałego
śpiewaka... ten mój żywy obraz...
Hiram rozłożył ręce.
- Uciekł łotr, ale my go znajdziemy - odparł. -Chyba, że zamieni się w muchę, albo glistę
ziemną...
- A mnie przebaczysz, panie?... - szepnęła Fenicjanka opierając się na kolanach księcia.
- Wiele przebacza się kobietom - rzekł następca.
- I wy nie będziecie mścili się na mnie?... -trwożnie zapytała Hirama.
- Fenicja - odparł starzec powoli i dobitnie -największy występek zapomni temu, kto
posiądzie łaskę pana naszego, Ramzesa -oby żył wiecznie!...
Co się zaś tyczy Lykona - dodał zwracając się do następcy - będziesz go miał, panie,
żywym lub zmarłym...
To powiedziawszy Hiram nisko ukłonił się i opuścił pokój zostawiając kapłankę z księciem.
Ramzesowi krew uderzyła do głowy. Objął klęczącą Kamę i szepnął:
- Słyszałaś, co powiedział dostojny Hiram?... Fenicja zapomni ci największy występek!...
Zaprawdę, ten człowiek jest mi wierny... A jeżeli on tak powiedział, jaką znajdziesz
wymówkę?...
Kama całowała jego ręce szepcząc:
- Zdobyłeś mnie... jestem twoją niewolnicą... Ale dziś zostaw mnie w spokoju... uszanuj
dom, który należy do boskiej Astoreth.
- Więc przeprowadzisz się do mego pałacu? - spytał książę.
- O bogowie, co wyrzekłeś?... Od czasu jak słońce wschodzi i zachodzi, nie było jeszcze
wypadku, ażeby kapłanka Astoreth... Ale trudno!... Fenicja, panie, daje ci taki dowód
czci i przywiązania, jakiego nigdy nie otrzymał żaden z jej synów...
- Więc... - przerwał książę tuląc ją.
- Tylko nie dziś i nie tutaj... - błagała.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional