lektory on-line

Faraon - Strona 196

- Alboż nie słyszę, jak mój ojciec, nasi krewni i znajomi szepcą o tym, trwożnie
oglądając się, aby ich kto nie podsłuchał? Czyliż wreszcie ja nie znam Fenicjan? Przed
tobą, panie, oni leżą na brzuchach i ty nie widzisz ich obłudnych spojrzeń, ale ja nieraz
przypatrywałam się ich oczom, zielonym z chciwości albo żółtym z gniewu.
O, strzeż się, panie, Fenicjan jak jadowitej żmii!...
Ramzes patrzył na Sarę i mimo woli porównywał jej szczerą miłość - z wyrachowaniem
Fenicjanki, jej tkliwe wybuchy - z podstępnym chłodem Kamy.
"Zaprawdę! - myślał. - Fenicjanie są jadowitymi gadami. Ale jeżeli Ramzes Wielki
posługiwał się na wojnie lwem, dlaczego ja przeciwko wrogom Egiptu nie miałbym użyć żmii?"
I im plastyczniej wyobrażał sobie przewrotność Kamy, tym bardziej pożądał jej. Dusze
bohaterskie niekiedy szukają niebezpieczeństw.
Pożegnał Sarę i nagle, nie wiadomo skąd, przypomniał sobie, że Sargon jego podejrzewał o
udział w napadzie.
Książę uderzył się w czoło.
- Czyżby to ten mój sobowtór - rzekł - urządził bijatykę posłowi?... A w takim razie kto
go namówił?... Chyba Fenicjanie?... A jeżeli oni chcieli do tak brudnej rzeczy wmięszać
moją osobę, więc słusznie mówi Sara, że to są nikczemnicy, których powinienem się
wystrzegać...
Znowu odezwał się w nim gniew i książę postanowił kwestię rozstrzygnąć natychmiast. A
ponieważ właśnie zapadał wieczór, więc Ramzes nie wstępując do siebie poszedł do Kamy.
Mało obchodziło go, że może być poznany; na wypadek zaś niebezpieczeństwa miał przecie
miecz...
W pałacyku kapłanki świeciło się, ale ze służby nikt nie kręcił się w przysionku.
"Dotychczas - pomyślał - Kama wyprawiała swoją służbę, kiedy ja miałem przyjść do niej.
Dziś - czy przeczuwa mnie, czy może przyjmuje szczęśliwszego ode mnie kochanka?... "
Wszedł na piętro, stanął przed komnatą Fenicjanki i nagle odsunął kotarę. W pokoju była
Kama i Hiram i o czymś szeptali.
- O!... w zły czas przychodzę... - roześmiał się następca. - Cóż to, i wy, książę,
zalecacie się do kobiety, której pod karą śmierci nie wolno być łaskawą dla mężczyzn?
Hiram i kapłanka oboje zerwali się z taburetów.
- Widocznie - rzekł Fenicjanin kłaniając się - jakiś dobry duch ostrzegł cię, panie, że o
tobie mówimy...
- Przygotowujecie mi jaką niespodziankę? - spytał namiestnik.
- Może!... Kto to wie?... - odparła Kama patrząc na niego w sposób wyzywający.
Ale książę odparł chłodno:
- Oby ci, którzy zechcą nadal robić mi niespodzianki, nie zawadzili własną szyją o topór
albo powróz... To by więcej ich zdziwiło aniżeli mnie ich postępki.
Kamie uśmiech zastygł na półotwartych ustach; Hiram pobladł i pokornie odezwał się:
- Czym zasłużyliśmy na gniew pana i opiekuna naszego?
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional