lektory on-line

Faraon - Strona 193

I to wszystko zniweczą kapłani za pomocą kilku zapisanych blach srebrnych i kilku cegieł
pociętych znakami w formie strzał, których nikt z nas nie rozumie!...
Wysłuchawszy żalów księcia, Tutmozis podniósł się z krzesła, z uwagą przejrzał sąsiednie
komnaty, czy kto w nich nie podsłuchuje, potem znowu usiadł przy Ramzesie i zaczął
szeptać:
- Bądź dobrej myśli, panie! O ile wiem, cała arystokracja, wszyscy nomarchowie, wszyscy
wyżsi oficerowie słyszeli coś o tym traktacie i są oburzeni. Daj więc tylko znak, a
rozbijemy traktatowe cegły na łbach Sargona, nawet Assara...
- Ależ to byłby bunt przeciw jego świątobliwości... - równie cicho odparł książę.
Tutmozis zrobił smutną minę.
- Nie chciałbym - rzekł - zakrwawiać ci serca, ale... twój, równy najwyższym bogom,
ojciec jest ciężko chory.
- To nieprawda!... - zerwał się książę.
- Prawda, tylko nie zdradź się, że wiesz o tym. Jego świątobliwość jest bardzo zmęczony
pobytem na tej ziemi i już pragnie odejść. Lecz kapłani zatrzymują go, a ciebie nie
wzywają do Memfisu, ażeby bez przeszkód podpisać umowę z Asyrią...
- Ależ to są zdrajcy!... zdrajcy!... - szeptał rozwścieczony książę.
- Dlatego nie będziesz miał trudności z zerwaniem umowy, gdy obejmiesz władzę po ojcu
(oby żył wiecznie!).
Książę zadumał się.
- Łatwiej podpisać traktat aniżeli go zerwać...
- I zerwać łatwo! - uśmiechnął się Tutmozis. -Czyliż w Azji nie ma plemion niesfornych,
które wpadną w nasze granice?... Czyliż boski Nitager nie czuwa ze swoją armią, aby
odparł ich i przeniósł wojnę do ich krajów?... A czy myślisz, że Egipt nie znajdzie ludzi
do oręża i skarbów na wojnę?... Pójdziemy wszyscy, bo każdy może coś zyskać i jako tako
ubezpieczyć sobie życie... Skarby zaś leżą w świątyniach... A w Labiryncie!...
- Kto je wydobędzie stamtąd! - wtrącił z powątpiewaniem książę.
- Kto?... Każdy nomarcha, każdy oficer, każdy szlachcic zrobi to, byle miał rozkaz
faraona, a... młodsi kapłani pokażą nam drogę do kryjówek...
- Nie ośmielą się... Kara bogów...
Tutmozis pogardliwie machnął ręką.
- Albożeśmy to chłopi czy pastuchy, ażeby lękać się bogów, z których drwią Źydzi,
Fenicjanie i Grecy, a lada najemny żołnierz znieważa ich bezkarnie.
Kapłani to wymyślili brednie o bogach, w których sami nie wierzą. Przecie wiesz, że w
świątyniach uznają tylko Jedynego... Oni też robią cuda, z których się śmieją... Chłop po
dawnemu bije czołem przed posągami. Ale już robotnicy wątpią o wszechmocności Ozirisa,
Horusa i Seta, pisarze oszukują bogów w rachunkach, a kapłani posługują się nimi jak
łańcuchem i zamkiem do zabezpieczenia swoich skarbców.
Oho! Minęły te czasy - ciągnął Tutmozis - kiedy cały Egipt wierzył we wszystko, co mu
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional