lektory on-line

Faraon - Strona 192

- Mówisz, książę - odezwał się Mefres - jak przystało na dobrego Egipcjanina. Przecie i
nas bolałby podobny traktat, ale bezpieczeństwo państwa niekiedy wymaga chwilowego
poddania się okolicznościom...
- Ale co was zmusza do tego?... - wołał książę. -Czy przegraliśmy wielką bitwę, czy już
nie mamy wojsk?...
- Wioślarzami okrętu, na którym Egipt płynie przez rzekę wieczności, są bogowie - odparł
uroczystym tonem arcykapłan - a sternikiem Najwyższy Pan wszelkiego stworzenia. Nieraz
zatrzymują oni albo i skręcają statek, ażeby ominąć niebezpieczne wiry, których my nawet
nie dostrzegamy. W takich wypadkach z naszej strony potrzebną jest tylko cierpliwość i
posłuszeństwo, za które wcześniej lub później spotyka nas hojna nagroda przewyższająca
wszystko, co może wymyślić śmiertelny człowiek.
Po tej uwadze kapłani pożegnali księcia, pełni otuchy, że choć gniewa się na traktat,
lecz go nie złamie i zapewni Egiptowi czas potrzebnego mu spokoju. Po ich odejściu Ramzes
wezwał do siebie Tutmozisa. A gdy znalazł się sam na sam z ulubieńcem, długo hamowany
gniew i żal wybuchnął. Książę rzucił się na kanapę, wił się jak wąż, uderzał pięściami w
głowę i płakał.
Wylękniony Tutmozis czekał, aż księcia ominie atak wściekłości. Następnie podał mu wody z
winem, okadził go kojącymi wonnościami, wreszcie usiadł przy nim i zapytał o przyczynę
niemęskiej rozpaczy.
- Siądź tu - rzekł następca nie podnosząc się. - Czy wiesz, dzisiaj jestem już pewny
tego, że nasi kapłani zawarli z Asyrią jakiś haniebny traktat... Bez wojny, nawet bez
żadnych żądań z tamtej strony!... Czy domyślasz się, ile tracimy?...
- Mówił mi Dagon, że Asyria chce zagarnąć Fenicję. Lecz Fenicjanie już mniej są
zatrwożeni, gdyż król Assar ma wojnę na północno-wschodnich granicach. Siedzą tam ludy
bardzo waleczne i mnogie, więc nie wiadomo, jak skończy się wyprawa. W każdym razie
Fenicjanie będą mieli parę lat spokoju, co im wystarczy do przygotowania obrony i
znalezienia sprzymierzeńców...
Książę niecierpliwie machnął ręką.
- Oto widzisz - przerwał Tutmozisowi - nawet Fenicja uzbroi się, a może i wszystkich
sąsiadów, którzy ją otaczają. Na wszelki zaś sposób my stracimy choćby tylko zaległe
daniny z Azji, które wynoszą - czy słyszałeś co podobnego?... - wynoszą przeszło sto
tysięcy talentów!...
Sto tysięcy talentów... - powtórzył książę. - O bogowie! ależ taka suma od razu
wypełniłaby skarb faraona... A gdybyśmy jeszcze napadli Asyrią w porze właściwej, w samej
Niniwie, w samym pałacu Assara, znaleźlibyśmy niewyczerpane skarby...
Pomyśl teraz: ilu moglibyśmy zabrać niewolników?... Pół miliona... milion ludzi olbrzymio
silnych, a tak dzikich, że niewola w Egipcie, że najcięższa praca przy kanałach lub w
kopalniach wydałaby się im zabawką... Płodność ziemi podniosłaby się w ciągu kilku lat,
wynędzniały nasz lud odpocząłby i zanim umarłby ostatni niewolnik, już państwo
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional