lektory on-line

Krzyżacy - Strona 187

- A jeden z moich kleryków słyszał, że ma na nas nastąpić przed gospodą po kościele.
- Nie uczyniłby on tego bez zapowiedzi i zwłaszcza po mszy świętej.
- Niech mu tam Bóg ześle upamiętanie. Ja wojny z nikim nie szukam i krzywdy cierpliwie
znoszę.
Tu obejrzał się na swoich szpylmanów i rzekł:
- Nie wydobywać mi mieczów i pamiętać, żeście duchowni słudzy, a dopiero gdyby tamci
pierwsi wydobyli, to w nich!
Zbyszko zaś, jadąc wedle Jagienki, wypytywał ją ze swej strony o sprawy, o które mu
głównie chodziło.
- Cztana i młodego Wilka zastaniem niechybnie w Krześni -mówił. - Pokażesz mi ich z
daleka, abym wiedział, którzy są.
- Dobrze, Zbyszku - odrzekła Jagienka.
- Przed kościołem i po kościele zapewne cię oni spotykają. Coże wówczas robią?
- Służą mi, jako umieją.
- Nie będą ci dziś służyli, rozumiesz? A ona odrzekła znów niemal z pokorą:
- Dobrze, Zbyszku.
Dalszą rozmowę przerwał im głos drewnianych kołatek, gdyż w Krześni nie było jeszcze
dzwonów. Po chwili dojechali. Z tłumów czekających na mszę przed kościołem wysunęli się
natychmiast młody Wilk i Cztan z Rogowa, lecz Zbyszko uprzedził ich, zeskoczył z konia,
nim zdołali dobiec, i chwyciwszy pod boki Jagienkę, zsadził ją z siodła, po czym wziął za
rękę i spoglądając na nich wyzywająco, prowadził do kościoła.
W przedsionku kościelnym czekał ich nowy zawód. Obaj pospieszyli do kropielnicy i obaj,
zanurzywszy w nią ręce, wyciągnęli je do dziewczyny. Lecz to samo uczynił Zbyszko, ona
zaś dotknęła jego palców, a następnie przeżegnała się i z nim razem weszła do kościoła.
Wtedy nie tylko młody Wilk, ale i Cztan z Rogowa, chociaż miał rozum miałki, domyślił
się, iż to wszystko było uczynione umyślnie, i obydwóch ogarnął gniew tak dziki, że aż
włosy poczęły się im jeżyć pod pątlikami. Zachowali zaledwie tyle przytomności, że w
gniewie nie chcieli, bojąc się kary boskiej, wchodzić do kościoła; natomiast Wilk wypadł
z przedsionka i leciał jak szalony przez cmentarz między drzewami, sam nie wiedząc dokąd.
Cztan leciał za nim, także nie wiedząc, w jakim to czyni celu.
Zatrzymali się aż w rogu parkanu, gdzie leżały wielkie kamienie przygotowane pod
fundamenta dzwonnicy, którą miano stawiać w Krześni. Tam Wilk, chcąc spędzić złość, która
burzyła mu się aż pod szyję w piersiach, chwycił za jeden z głazów i jął nim potrząsać ze
wszystkich sił, co widząc, Cztan chwycił go także i po chwili poczęli obaj toczyć go ze
wściekłością przez cały cmentarz, aż ku wrotom kościelnym.
Ludzie patrzyli na nich ze zdziwieniem, mniemając, że uczynili ślub jakowyś i że w ten
sposób chcą się do budowy dzwonnicy przyczynić. Lecz im wysiłek ów ulżył znacznie, tak że
oprzytomnieli obaj, stali tylko bladzi z natężenia, sapiąc i spoglądając na się niepewnym
wzrokiem.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional