lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 186

chcę Szwedom do Birż odesłać; niechże Skrzetuscy dwaj i Wołodyjowski idą z nimi. Głów im
tam nie pourywają, a że czas wojny, w spokoju posiedzą, to lepiej.
- Dziękuję waszej książęcej mości, ojcu mojemu! - zakrzyknął pan Andrzej.
- Powoli... - rzekł książę. - Uszanowałem twoją przysięgę aż nadto, teraz ty uszanuj
moją... Temu staremu szlachcicowi... zapomniałem, jak mu na przezwisko... temu ryczącemu
diabłu, który tu ze Skrzetuskimi przybył, zapisałem śmierć w duszy. On to pierwszy nazwał
mnie zdrajcą, on o wzięcie korupcji posądził, on podniecił innych, bo może nie przyszłoby
do tego oporu, gdyby nie jego zuchwalstwo! (Tu książę uderzył pięścią w stół.).Pierwej
śmierci, pierwej końca świata bym się spodziewał, niż żeby kto mnie, Radziwiłłowi, śmiał
do oczu zakrzyknąć: "Zdrajca!" Do oczu wobec ludzi ! Nie ma takiej śmierci, nie ma takich
mąk, których by dość było za taką zbrodnię. Nie proś mnie o niego, bo to na nic.
Ale pan Andrzej niełatwo się zrażał, gdy sobie coś przedsięwziął. Jeno nie gniewał się
już ani wybuchał. Owszem, chwyciwszy na nowo rękę hetmańską, począł okrywać ją
pocałunkami i prosić tak serdecznie, .jak tylko sam umiał.
- Źadnym powrozem ani łańcuchem nie przywiązałbyś wasza książęca mość tak serca mego, jak
tą łaską. Ale nie czyń jej w połowie ni w części, jeno całą. Wasza książęca mość! Co ten
szlachcic wczoraj mówił, to myśleli
wszyscy. Ja sam to samo myślałem, pókiś mi wasza książęca mość oczu nie otworzył... Niech
mnie ogień spali, jeślim tego nie myślał... Człek temu nie winien, że głupi. Ten
szlachcic był do tego pijany i co miał na sercu, to i zakrzyknął. Myślał, że w obronie
ojczyzny występuje, a trudnoż kogo karać za sentyment dla ojczyzny. Wiedział, że gardło
naraża, a dlatego zakrzyknął, co miał w gębie i sercu. Ni on mnie grzeje, ni ziębi, ale
to panu Wołodyjowskiemu jako brat albo zgoła ojciec. Już by też desperował po nim bez
miary, a ja tego nie chcę. Taka już we mnie natura, że jak komu dobra życzę, to duszę bym
za niego oddał. Źeby mnie kto oszczędził, a przyjaciela mi zabił, niechby go diabeł za
taką łaskę porwał. Wasza książęca mość! Ojcze mój, dobrodzieju, łaskawco, uczyńże całą
łaskę, daruj mi tego szlachcica, a ja ci wszystką krew moją daruję, choćby jutro, dziś,
zaraz!
Radziwiłł zagryzł wąsy.
- Zapisałem mu wczoraj śmierć w duszy.
- Co hetman i wojewoda wileński zapisał, to wielki książę litewski, a daj Boże, w
przyszłości król polski, jako łaskawy monarcha, przekreślić może...
Pan Andrzej mówił szczerze, co czuł i myślał, ale gdyby był najzręczniejszym dworakiem,
nie mógłby potężniejszego argumentu na obronę swych przyjaciół znaleźć. Dumna twarz
magnata rozjaśniła się i oczy przymknął, jakby lubując się dźwiękiem tych tytułów,
których jeszcze nie posiadał. Po chwili rzekł:
- Takeś mnie zagadł, że niczego nie mogę ci odmówić. Pójdą wszyscy do Birż. Niechże tam
odpokutują u Szwedów za winy, a potem, gdy się to stanie, coś rzekł, żądaj nowej dla nich
łaski.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional