lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 184

Czynię cię regimentarzem nad tymi dwiema chorągwiami i nad trzecią Wołodyjowskiego.
Namiestnicy mają ci podlegać i we wszystkim słuchać. Chciałem do tej chorągwi Charłampa
naprzód posłać, ale on do niczego... Rozmyśliłem się.
- A w razie oporu? Bo to u Wołodyjowskiego laudańscy ludzie, którzy okrutnie mnie
nienawidzą.
- Ogłosisz, że Mirski, Stankiewicz i Wołodyjowski natychmiast będą rozstrzelani.
- Tedy oni mogą pójść zbrojno na Kiejdany, aby ich odbić. U Mirskiego wszystko znaczna
szlachta służy.
- Weźmiesz ze sobą regiment piechoty szkockiej i regiment niemieckiej. Naprzód otoczysz
ich, potem ogłosisz rozkaz.
- Jak wola waszej książęcej mości!
Radziwiłł wsparł dłonie na kolanach i zamyślił się.
- Mirskiego i Stankiewicza rozstrzelałbym chętnie, gdyby nie to, że oni nie tylko w
swoich chorągwiach, ale w całym wojsku, ba, w całym kraju mir mają... Boję się wrzawy i
otwartego buntu, którego przykład mieliśmy już
przed oczyma... Szczęściem, dzięki tobie, dobrą dostali naukę i dwa razy pomyśli każda
chorągiew, nim się na nas porwie. Trzeba tylko szybko działać, aby oporni nie przeszli do
pana wojewody witebskiego.
- Wasza książęca mość mówiłeś tylko o Mirskim i Stankiewiczu, a nie wspomniałeś o
Wołodyjowskim i Oskierce.
- Oskierkę muszę także oszczędzić, bo to człek znaczny i szeroko spokrewniony; ale
Wołodyjowski z Rusi pochodzi i nie ma tu relacyj. Dzielny to żołnierz, prawda! Liczyłem
też na niego... Tym ci gorzej, żem się zawiódł. Gdyby diabeł nie był przyniósł tych
przybłędów, jego przyjaciół, może inaczej by postąpił; ale po tym, co się stało, czeka go
kula w łeb, jak również dwóch Skrzetuskich i tego trzeciego byka, który pierwszy zaczął
ryczeć: "zdrajca ! zdrajca !"
Pan Andrzej zerwał się, jakby go żelazem przypieczono.
- Wasza książęca mość! Źołnierze mówią, że Wołodyjowski życie waszej książęcej mości pod
Cybichowem uratował.
- Spełnił swoją powinność i za to Dydkiemie mu w dożywocie chciałem puścić... Teraz mię
zdradził i za to każę go rozstrzelać.
Oczy Kmicica zaiskrzyły się, a nozdrza poczęły latać.
- Wasza książęca mość! Nie może to być!
- Jak to nie może być? - spytał Radziwiłł marszcząc brwi.
- Błagam waszą książęcą mość - mówił w uniesieniu Kmicic - aby Wołodyjowskiemu włos z
głowy nie spadł. Wasza książęca mość mi przebaczy... błagam! Wołodyjowski mógł mi nie
oddać zapowiedniego listu, boś go wasza książęca mość na jego ręce przysłał i do woli mu
zostawił. A oddał!... Wyrwał mnie z toni... Przez to przeszedłem pod waszej książęcej
mości inkwizycję... Nie wahał się mnie ratować, chociaż o tę samą panną tentował...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional