lektory on-line

Krzyżacy - Strona 181

czwartego wpadła z wiadomością, że opat przyjechał do Zgorzelic. Maćko przyjął nowinę z
pewnym wzruszeniem. Miał on wprawdzie z czego spłacić sumę zastawną, a nawet wyliczył, że
dość mu zostanie na pomnożenie osadników, zaprowadzenie stad i inne potrzeby
gospodarskie, niemniej jednak dużo w całej sprawie zależało od życzliwości bogatego
krewnego, który mógł na przykład chłopów, osadzonych przez się na źrebiach, zabrać albo
zostawić, i tym samym zniżyć albo powiększyć wartość majątku.
Wypytał zatem Maćko bardzo dokładnie Jagienkę o opata, jaki przyjechał: wesół czy
chmurny, co o nich mówił i kiedy zjedzie do Bogdańca? - ona zaś odpowiadała mu roztropnie
na pytania, starając się pokrzepić go i uspokoić we wszystkim.
Mówiła, iż opat przyjechał zdrów i wesół, ze znacznym pocztem, w którym prócz zbrojnych
pachołków było kilku kleryków-wagantów i rybałtów, że pośpiewuje z Zychem i rad podaje
ucha pieśniom, nie tylko duchownym, lecz i świeckim. Zauważyła też, że rozpytywał z
wielką troskliwością o Maćka, a opowiadań Zychowych o przeprawach Zbyszka w Krakowie
chciwie słuchał.
- Sami najlepiej wiecie, co wam czynić należy - rzekła w końcu mądra dziewczyna - ale ja
tak myślę, iże wypadałoby Zbyszkowi zaraz jechać, starszego krewnego powitać, nie
czekając, aż on pierwszy do Bogdańca zjedzie.
Maćkowi trafiła ta rada do przekonania, więc kazał przywołać Zbyszka i rzekł mu:
- Przybierz się pięknie i pojedziesz pod nogi opata podjąć, cześć mu wyrządzić, aby i on
cię umiłował. Następnie zwrócił się do Jagienki:
- Nie dziwowałbym się, choćbyś była głupia, boś od tego niewiasta, ale że rozum masz, to
się dziwuję. Powiedzże mi, jako mam najlepiej opata ugościć i czym go ucieszyć, gdy tu
przyjedzie?
- Co do jadła, sam powie, na co ma ochotę; lubi on dobrze podjeść, ale byle dużo było
szafranu, to i nie przebredza. Maćko, słysząc to, porwał się za głowę.
- Skąd ja mu szafranu wezmę!...
- Przywiozłam - rzekła Jagienka.
- A bogdaj się takie dziewki na kamieniu rodziły! - zawołał uradowany Maćko. - I ku oczom
to miłe, i gospodarne, i roztropne, i ludziom życzliwe! Hej! żebym tak był młody, zaraz
bym cię brał!...
Na to Jagienka spojrzała nieznacznie na Zbyszka i westchnąwszy cicho, mówiła dalej:
- Przywiozłam też i kości, i kubek, i sukno, bo on po każdym jedzeniu rad się kośćmi
zabawia.
- Miał ten obyczaj i drzewiej, a gniewliwy przy tym bywał okrutnie.
- Gniewliwy to on ci i teraz bywa; nieraz kubkiem o ziemię praśnie i precz za drzwi do
pola wyskoczy. Ale potem śmiejący się wraca i sam pierwszy nad swoim gniewem wydziwia...
Wy go przecie znacie... Jeno mu się nie przeciwić, to nie ma lepszego człowieka na
świecie.
- A kto by mu się tam sprzeciwiał, kiedy on i rozum ma od innych większy!
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional