lektory on-line

Faraon - Strona 180

Mentezufis pożegnał go, książę został sam. W jego sercu i głowie huczało.
"A więc miał słuszność Hiram, że oni nas oszukują -myślał Ramzes. - Teraz i ja już jestem
pewny, że nasi kapłani zawarli z chaldejskimi jakąś umowę, którą jego świątobliwość
będzie musiał zatwierdzić. Będzie musiał!... czy słyszano o podobnej potworności?... On,
pan żyjącego i zachodniego świata, on musi podpisywać umowy wymyślone przez
intrygantów!.. "
Tchu mu brakło.
"Swoją drogą święty Mentezufis zdradził się. Więc to tak jest, że w razie potrzeby Egipt
może wystawić półmilionową armię?... Nawet nie marzyłem o podobnej sile!... I oni myślą,
że ja będę lękał się ich bajek o losie, który nam każe rozwiązywać zagadki. Niechbym miał
tylko dwieście tysięcy wojska wymusztrowanego jak nasze greckie i libijskie pułki, a
podejmę się rozwiązać wszystkie zagadki na ziemi i niebie."
Zaś czcigodny prorok Mentezufis wracając do swej celi mówił w sobie:
"Zapalona to głowa, kobieciarz, awanturnik, ale potężny charakter. Po słabym dzisiejszym
faraonie bodajże ten przypomni nam czasy Ramzesa Wielkiego. Za dziesięć lat złe gwiazdy
odmienią się, on dojrzeje i skruszy Asyrią. Z Niniwy zostaną gruzy, święty Babilon
odzyska należne dostojeństwo a jeden najwyższy Bóg, Bóg egipskich i chaldejskich
proroków, zapanuje od Pustyni Libijskiej aż het do najświętszej rzeki Gangesu...
Byle tylko nasz młodzik nie ośmieszył się nocnymi wędrówkami do kapłanki fenickiej!...
Gdyby go zobaczono w ogrodzie Astoreth, lud mógłby myśleć, że następca tronu nakłania
uszu do fenickiej wiary... A Dolnemu Egiptowi już niewiele potrzeba, aby wyprzeć się
starych bogów... Cóż to za mięszanina narodów!.. "
W kiłka dni później dostojny Sargon urzędownie zawiadomił księcia o swej roli
asyryjskiego posła, oświadczył chęć powitania następcy tronu i prosił o orszak egipski,
który by go odprowadził ze wszelkim bezpieczeństwem i honorami do stóp jego
świątobliwości faraona.
Książę zatrzymał się z odpowiedzią dwa dni i wyznaczył Sargonowi posłuchanie znowu po
upływie dwu dni. Asyryjczyk, przywykły do wschodniej powolności w podróżach i interesach,
wcale się tym nie martwił i nie marnował czasu. Pił od rana do wiećzora, grał w kości z
Hiramem i innymi azjatyckimi bogaczami, a w chwilach wolnych, podobnie jak Ramzes,
wymykał się do Kamy.
Tam, jako człowiek starszy i praktyczny, za każdą wizytą ofiarowywał kapłance bogate
podarunki. Swoje zaś uczucia dla niej wyrażał w ten sposób:
- Co ty, Kama, siedzisz w Pi-Bast i chudniesz? Dopókiś młoda, bawi cię służba przy
ołtarzach bogini Astoreth; ale gdy się zestarzejesz, nędzna czeka cię dola. Obedrą z
ciebie kosztowne szaty, na twoje miejsce przyjmą młodszą, a ty musisz zarabiać na garstkę
prażonego jęczmienia wróżbami lub dozorowaniem położnic.
- Ja - ciągnął Sargon - gdyby bogowie za karę stworzyli mnie kobietą, wolałbym sam być
położnicą aniżeli pielęgnować takowe.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional