lektory on-line

Faraon - Strona 169

- O panie!... panie!... - zawołała, upadając mu do nóg.
- Więc chyba teraz nie zostaniesz żoną tego gbura?
- Och!.. - otrząsnęła się. - Czy możesz o to pytać?
- I będziesz moją... - szepnął książę.
- Zatem chcesz mojej śmierci?... - odparła przerażona.
- Ha! jeżeli tego chcesz, jestem gotowa.
- Chcę, ażebyś żyła... - szeptał roznamiętniony. -Źyła należąc do mnie...
- To być nie może...
- A najwyższa rada kapłanów tyryjskich?...
- Może mnie tylko wydać za mąż...
- Wszak wejdziesz do mego domu...
- Gdybym weszła tam nie jako żona twoja - umrę...
Ale jestem gotowa... nawet na to, aby nie ujrzeć jutrzejszego słońca...
- Bądź spokojna - odpowiedział z powagą książę. -Kto posiadł moją łaskę, nie dozna
krzywdy.
Kama znowu uklękła przed nim.
- Jak się to może stać?.. - spytała składając ręce.
Ramzes był tak podniecony, tak już zapomniał o swoim stanowisku i obowiązkach, iż gotów
był przyrzec kapłance małżeństwo. Powstrzymał go od tego kroku nie rozsądek, ale jakiś
głuchy instynkt.
- Jak to może być?... Jak to może być?... - szeptała Kama pożerając go wzrokiem i całując
jego nogi.
Książę podniósł ją, posadził z daleka od siebie i odparł z uśmiechem:
- Pytasz, jak to być może?... Zaraz cię objaśnię. Ostatnim moim nauczycielem, zanim
doszedłem do pełnoletności, był pewien stary kapłan, który umiał na pamięć mnóstwo
dziwnych historii z życia bogów, królów, kapłanów, nawet niskich urzędników i chłopów.
Starzec ten, słynny z pobożności i cudów, nie wiem dlaczego, nie lubił kobiet, nawet
obawiał się ich. Toteż najczęściej opisywał przewrotność kobiecą, a raz, aby dowieść mi,
jak potężną macie władzę nad męskim rodzajem, opowiedział taką historię:
Młody i ubogi pisarz, nie mający w torbie miedzianego utena, tylko jęczmienny placek,
wędrował z Tebów do Dolnego Egiptu szukać zarobku. Mówiono mu, że w tej części państwa
mieszkają najbogatsi panowie i kupcy i byle dobrze trafił, może znaleźć posadę, na której
zrobi duży majątek.
Szedł tedy brzegiem Nilu (za miejsce na statku nie miałby czym zapłacić) i myślał:
"Jakże nieopatrznymi są ludzie, którzy odziedziczywszy po ojcach talent, dwa talenty,
nawet dziesięć, zamiast rozmnożyć skarb, bądź za pomocą handlu towarami, bądź
wypożyczania na wysokie procenta, marnują, nie wiadomo na co, swój majątek! Ja, gdybym
miał drachmę... No, drachma za mało... Ale gdybym miał talent albo lepiej kilka zagonów
ziemi, zwiększałbym to z roku na rok, a pod koniec życia byłbym tak bogaty jak
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional