lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 167

na imię, które nosisz, na zasługi, które ojczyźnie oddałeś, na sławę niepokalaną dotąd
rodu twego i zedrzyj, i podepcz ten dokument haniebny! Wiem, że nie w swoim imieniu tylko
proszę, ale w imieniu wszystkich tu obecnych wojskowych i szlachty. Toż i nam prawo służy
o losie naszym stanowić. Mości książę! nie czyń tego, czas jeszcze!... Zmiłuj się nad
sobą, zmiłuj się nad nami, zmiłuj się nad Rzecząpospolitą!
- Nie czyń tego! Zmiłuj się, zmiłuj! - ozwały się setne głosy.
I wszyscy pułkownicy zerwali się z miejsc swoich, i szli ku niemu, a sędziwy Stankiewicz
klęknął na środku sali, między dwoma ramionami stołu, i coraz potężniej brzmiało naokoło:
- Nie czyń tego! Zmiłuj się nad nami!
Radziwiłł podniósł swoją potężną głowę i błyskawice gniewu poczęły przelatywać mu po
czole; nagle wybuchnął:
- Waszmościomże to przystoi pierwszym dawać przykład niekarności? Wojskowymże to przystoi
wodza, hetmana, odstępować i protestację zanosić? Wy to chcecie być moim sumieniem? Wy
chcecie uczyć mnie jak dla dobra ojczyzny postąpić należy? Nie sejmik to i nie na wota
was tu wezwano, a przed Bogiem ja biorę odpowiedzialność!
I dłonią uderzył się w pierś szeroką poglądając iskrzącym wzrokiem na żołnierzy, a po
chwili zakrzyknął:
- Kto nie ze mną,ten przeciw mnie! Znałem was, wiedziałem, co będzie!...
A wy wiedzcie, że miecz wisi nad waszymi głowami!..
- Mości książę! hetmanie nasz! - błagał stary Stankiewicz - zmiłuj się nad sobą i nad
nami!
Lecz dalsze jego słowa przerwał Stanisław Skrzetuski, który porwawszy się obu rękoma za
włosy, począł wołać rozpaczliwym głosem :
- Nie błagajcie go, to na nic! On tego smoka od dawna w sercu hodował!... Biada ci,
Rzeczpospolito! Biada nam wszystkim!
- Dwóch dygnitarzy na dwóch krańcach Rzeczypospolitej zaprzedaje ojczyznę! -ozwał się
Jan. - Przekleństwo temu domowi, hańba i gniew boży!
Słysząc to pan Zagłoba otrząsnął się ze zdumienia i wybuchnął:
- Pytajcie się go, jakie korupcje wziął od Szweda? Ile mu wyliczono? Co mu jeszcze
obiecano? Mości panowie, oto Judasz Iskariota! Bodajeś konał w rozpaczy! bodaj ród twój
wygasł! bodaj diabeł duszę z ciebie wywlókł... zdrajco! zdrajco! po trzykroć zdrajco!
Wtem Stankiewicz w uniesieniu rozpaczy wyciągnął pułkownikowską buławę zza pasa i cisnął
ją z trzaskiem do nóg księcia. Drugi cisnął Mirski, trzeci Józefowicz, czwarty Hoszczyc,
piąty, blady jak trup pan Wołodyjowski, szósty Oskierko - i toczyły się po podłodze
buławy, a jednocześnie w tej lwiej jaskini, lwu do oczu, coraz więcej ust powtarzało
straszliwy wyraz:
- Zdrajca !... zdrajca !...
Wszystka krew napłynęła do głowy dumnemu magnatowi; zsiniał, rzekłbyś: za chwilę zwali
się trupem pod stół.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional