lektory on-line

Krzyżacy - Strona 165

- Powiadali to samo Maćko - ozwała się Jagienka.
- A jakże! prawił ci i mnie o tym w drodze - dodał Zych. -No, nie dziwota! Przecie i u
nas, choć kraj dawno krześcijański, czasem się coś po bajorach śmieje, a i w domu, choć
księża o to krzyczą, lepiej zawsze skrzatom miskę zjadłem na noc ostawić, bo inaczej tak
ci skrobią w ściany, że i oka nie zmrużysz... Jagienka!... postaw, córuchno, pod progiem
miskę!
Jagienka wzięła glinianą miskę pełną klusków z serem i postawiła ją pod progiem. Zych zaś
rzekł:
- Księża krzyczą, pomstują! Panu Jezusowi przecie przez trochę klusków chwały nie
ubędzie, a skrzat byle był syt i życzliwy, to i od ognia, i od złodzieja ustrzeże.
Po czym zwrócił się do Zbyszka:
- Ale może byś się odpasał i trochę sobie zaśpiewał?
- Zaśpiewajcie wy, bo już widzę, że z dawna macie ochotę, ale może panna Jagienka
zaśpiewa?
- Będziem po kolei śpiewali - zawołał uradowany Zych. -Jest też w domu pachołek, który
nam do wtóru na drewnianej fujarce zapiska. Wołać pachołka!
Zawołano pachołka, który siadł na zydlu i włożywszy "piszczkę" w usta, a następnie,
rozstawiwszy na niej palce, jął spoglądać po obecnych, czekając, komu ma zawtórować.
Oni zaś poczęli się sprzeczać, nikt bowiem nie chciał być pierwszy. Kazał wreszcie Zych
dać przykład Jagience, więc Jagienka, chociaż bardzo jej było wstyd Zbyszka, wstała z
ławy, włożyła ręce pod fartuch i poczęła:
Gdybym ci ja miała Skrzydłeczka jak gąska, Poleciałabym ja Za Jaśkiem do Śląska!...
Zbyszko otworzył naprzód szeroko oczy, po czym zerwał się na równe nogi i zawołał wielkim
głosem:
- A wy skąd to umiecie śpiewać? Jagienka spojrzała na niego ze zdumieniem.
- Przecie to wszyscy śpiewają... Co wam?
Zych zaś, który sądził, że Zbyszko podpił, zwrócił ku niemu rozradowaną twarz i rzekł:
- Odpasz się! Zaraz ci ulży!
Lecz Zbyszko stał przez chwilę z mieniącą się twarzą, po czym, opanowawszy wzruszenie,
ozwał się do Jagienki:
- Przepraszam was. Cosik mi się niespodzianie przypomniało. Śpiewajcie dalej.
- A może wam smutno słuchać?
- Ej, gdzie tam! - odrzekł drgającym głosem.  Słuchałbym tego przez całą noc.
To rzekłszy, siadł i zakrywszy dłonią brwi, umilkł, nie chcąc żadnego słowa uronić.
Jagienka zaśpiewała drugą zwrotkę, lecz skończywszy ją, spostrzegła wielką łzę staczającą
się po palcach Zbyszkowej dłoni.
Wówczas przysunęła się żywo ku niemu i siadłszy obok, poczęła go trącać łokciem:
- No? Co wam? Nie chcę, byście płakali. Mówcie, co wam jest?
- Nic, nic! - odrzekł z westchnieniem Zbyszko. - Siła by gadać... Co było, to przeszło.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional