lektory on-line

Faraon - Strona 163

mógł przez nią zbogacić Egipt, napełnić skarb i zdobyć wiecznotrwałą sławę, ale jeszcze -
mógł zaspokoić, dotychczas nieświadomy, dziś potężnie rozbudzony instynkt zniszczenia
Asyrii.
Dopóki nie zobaczył tych wojowników z kudłatymi brodami, nie myślał o nich. Ale dziś
zawadzali mu. Było mu tak ciasno z nimi na świecie, że ktoś musiał ustąpić: oni albo on.
Jaką rolę w obecnym jego nastroju odegrał Hiram i Kama? - z tego nie zdawał sobie sprawy.
Czuł tylko, że musi mieć wojnę z Asyrią, jak ptak przelotny czuje, że w miesiącu Pachono
musi odejść na północ.
Namiętność wojny szybko ogarniała księcia. Mniej mówił, rzadziej uśmiechał się, przy
ucztach siedział zamyślony, a zarazem coraz częściej przestawał z wojskiem i
arystokracją. Widząc łaski, jakie namiestnik zlewał na tych, którzy noszą broń,
szlachecka młodzież, a nawet ludzie starsi poczęli zaciągać się do pułków. Zwróciło to
uwagę świętego Mentezufisa, który wysłał do Herhora list tej treści:
"Od przybycia Asyryjczyków do Pi-Bast następca tronu jest rozgorączkowany, a jego dwór
usposobiony bardzo wojowniczo. Piją i grają w kości jak poprzednio, ale wszyscy odrzucili
cienkie szaty i peruki i bez względu na straszny upał chodzą w żołnierskich czepcach i
kaftanach.
Obawiam się, ażeby ta zbrojna gotowość nie obraziła dostojnego Sargona."
Na co Herhor natychmiast odpowiedział:
"Nic nie szkodzi, że nasza zniewieściała szlachta polubiła wojskowość na czas przyjazdu
Asyryjczyków, gdyż ci będą mieli o nas lepsze wyobrażenie. Najdostojniejszy namiestnik,
widać oświecony przez bogów, odgadł, że właśnie teraz trzeba dzwonić mieczami, kiedy mamy
u siebie posłów tak wojennego narodu.
Jestem pewny, że to dzielne usposobienie naszej młodzieży da Sargonowi do myślenia i
zrobi go miększym w układach."
Pierwszy raz, jak Egipt Egiptem, zdarzyło się, że młody książę oszukał czujność kapłanów.
Co prawda stali za nim Fenicjanie i -wykradziona przez nich tajemnica traktatu z Asyrią,
czego kapłani nawet nie podejrzewali. Najlepszą wreszcie maską następcy wobec kapłańskich
dostojników była ruchliwość jego charakteru. Wszyscy pamiętali, jak łatwo w roku zeszłym
przerzucił się od manewrów pod Pi-Bailos do cichego folwarku Sary i jak w ostatnich
czasach kolejno zapalał się do uczt, zajęć administracyjnych, pobożności, aby znowu
powrócić do uczt. Toteż, z wyjątkiem Tutmozisa, nikt by nie uwierzył, że ten zmienny
młodzieniec posiada jakiś plan, jakieś hasło, do którego będzie dążył z niepokonanym
uporem.
Tym razem nawet nie trzeba było długo czekać na nowy dowód zmienności upodobań Ramzesa.
Do Pi-Bast, pomimo upału, przyjechała Sara z całym dworem i synem. Była trochę mizerna,
dziecko trochę niezdrowe czy zmęczone, ale oboje wyglądali bardzo ładnie.
Książę był zachwycony. W najpiękniejszej części pałacowego ogrodu wyznaczył Sarze dom i
prawie całe dni przesiadywał przy kolebce swego syna.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional