lektory on-line

Faraon - Strona 156

następcą faraona i nie do wszystkich tajemnic mogę być dopuszczany. Ale kto mi powie, że
oni w taki sam sposób nie postępowali z moim czcigodnym ojcem?... Trzydzieści kilka lat
ufał im nieograniczenie, korzył się przed cudami, składał hojne ofiary bogom, po to...
ażeby jego majątek i władza przeszła w ręce ambitnych filutów... I nikt mu oczu nie
otworzył... Boć faraon nie może, jak ja, wchodzić w nocy do świątyń fenickich, bo w końcu
do jego świątobliwości nikt nie ma przystępu...
A kto mnie dziś zapewni, że kapłaństwo nie dąży do obalenia tronu, jak to powiedział
Hiram?... Wszakże ojciec ostrzegł mnie, że Fenicjanie są najprawdomówniejsi, gdy mają w
tym interes. I z pewnością, że mają interes, ażeby nie być wypędzonymi z Egiptu i nie
dostać się pod władzę Asyrii... Asyria, stado wściekłych lwów!... Kędy oni przejdą, nic
nie zostanie oprócz zwalisk i trupów, jak po pożarze!...
Nagle Ramzes podniósł głowę: z daleka doleciał go odgłos fletów i rogów.
- Co to znaczy? - zapytał Tutmozisa.
- Wielka nowina!... - odparł dworak z uśmiechem. -Azjaci witają znakomitego pielgrzyma,
aż z Babilonu...
- Z Babilonu?... Kto on?...
- Nazywa się Sargon...
- Sargon?... - przerwał książę. - Sargon!... aha! cha!... - zaczął się śmiać. - Czymże on
jest?...
- Ma być wielkim dostojnikiem na dworze króla Assara. Prowadzi ze sobą dziesięć słoni,
stada najpiękniejszych rumaków pustynnych, tłumy niewolników i sług.
- A po co on tu przyjeżdża?
- Pokłonić się cudownej bogini Astoreth, którą czci cała Azja - odparł Tutmozis.
- Cha!... cha!... cha!... - śmiał się książę przypomniawszy sobie zapowiedź Hirama o
przyjeździe asyryjskiego posła. -Sargon... cha!... cha!... Sargon, powinowaty króla
Assara, zrobił się nagle tak pobożnym, że na całe miesiące puszcza się w niewygodną
podróż, byle uczcić boginią Astoreth w Pi-Bast... Ależ w Niniwie znalazłby większych
bogów i uczeńszych kapłanów... Cha!... cha! cha!
Tutmozis ze zdumieniem patrzył na księcia.
- Co tobie, Ramzesie?...
- Oto cud! - mówił książę - jakiego chyba nie zapisały kronik żadnej świątyni... Tylko
pomyśl, Tutmozisie... W chwili gdy najbardziej zastanawiasz się nad pytaniem: w jaki
sposób złapać złodzieja, który cię wciąż okrada? - w takiej chwili - ów złodziej znowu
pakuje ręce do twojej skrzyni, w twoich oczach, przy tysiącu świadków... Cha! cha!
cha!... Sargon - pobożny pielgrzym!...
- Nic nie rozumiem... - szeptał zakłopotany Tutmozis.
- I nie potrzebujesz rozumieć - odparł namiestnik. -Zapamiętaj tylko, że Sargon
przyjechał tu na pobożne praktyki do świętej Astoreth...
- Zdaje mi się, że wszystko, o czym mówisz - rzekł zniżając głos Tutmozis - że wszystko
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional