lektory on-line

Faraon - Strona 155

- Czy zaraz mają przyjechać dostojna Sara z synem?...
- A niech przyjadą jak najprędzej, jeżeli tylko zdrowie im pozwoli. W granicach pałacu
jest dużo wygodnych budowli. Trzeba wybrać miejsce wśród drzew, zaciszne i chłodne, gdyż
nadchodzi czas upałów... Niechże i ja pokażę światu mego syna!...
I znowu wpadł w zadumę, która nawet zaczęła niepokoić Tutmozisa.
"Tak, mądrzy są! - myślał Ramzes. - Źe lud oszukują, nawet grubymi sposobami, o tym
wiedziałem. Biedny święty Apis! Ile on ukłuć dostaje w czasie procesji, kiedy chłopi leżą
przed nim na brzuchach... Ale ażeby oszukiwali mnie, temu bym nie uwierzył... Głosy
bogów, niewidzialne ręce, człowiek oblewany smołą to były przegrywki!... Po czym
nastąpiła pieśń Pentuera: o ubytku ziemi i ludności, o urzędnikach, Fenicjanach, a
wszystko -ażeby obmierzić mi wojnę.."
- Tutmozisie - rzekł nagle.
- Padam przed tobą na twarz...
- Trzeba powoli ściągnąć pułki z nadmorskich miast -tutaj... Chcę zrobić przegląd i
wynagrodzić ich wierność.
- A my, szlachta, nie jesteśmy ci wierni? - spytał zmięszany Tutmozis.
- Szlachta i wojsko to jedno.
- A nomarchowie, urzędnicy?...
- Wiesz, Tutmozis, że nawet i urzędnicy są wierni - mówił książę. - Co mówię, nawet
Fenicjanie!... Chociaż na wielu innych stanowiskach są zdrajcy...
- Przez bogi, ciszej!... - szepnął Tutmozis i lękliwie wyjrzał do drugiej komnaty.
- Oho!... - śmiał się książę - skądże ta trwoga? Więc i dla ciebie nie jest tajemnicą, że
mamy zdrajców...
- Wiem, o kim wasza dostojność mówisz - odparł Tutmozis - bo zawsze byłeś źle
uprzedzony...
- Do kogo?...
- Do kogo!... Domyślam się. Ale sądziłem, że po ugodzie z Herhorem, po długim pobycie w
świątyni...
- Cóż świątynia?... I tam, i w całym zresztą kraju przekonywałem się zawsze o jednym, że
najlepsze ziemie, najdzielniejsza ludność i niezmierne bogactwa nie są własnością
faraona...
- Ciszej !... ciszej !... - szeptał Tutmozis.
- Ależ ciągle milczę, ciągle mam twarz pogodną, więc pozwól mi się wygadać choć ty...
Zresztą nawet w najwyższej radzie miałbym prawo powiedzieć, że w tym Egipcie, który
niepodzielnie należy do mego ojca ja jego następca i namiestnik, musiałem pożyczyć sto
talentów od jakiegoś tyryjskiego książątka... Nie jestże to hańba!...
- Ale skądże ci to dziś przyszło?... - szeptał Tutmozis, pragnąc jak najrychlej zakończyć
niebezpieczną rozmowę.
- Skąd?... - powtórzył książę i umilkł, aby znowu pogrążyć się w zadumie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional