lektory on-line

Krzyżacy - Strona 153

- Jużci dam, bo mi nie pora, ale czy i Cztan z Wilkiem dadzą, Bóg wie. Wiesz ty, bąku,
skąd wracam? Z Brzozowej.
- Na miły Bóg! Co też mówicie?
-Prawdę, jako i to prawda, że Wilkowie będą bronili od Cztana i Bogdańca, i Zgorzelic.
No! pozwać nieprzyjaciół i pobić się z nimi łatwo, ale z nieprzyjaciół stróżów własnego
dobra uczynić to nie byle cap potrafi.
Tu Maćko począł opowiadać o swoich odwiedzinach u Wilków, jak ich sobie zjednał i na hak
przywiódł, a ona słuchała z wielkim zdumieniem, a gdy wreszcie skończył, rzekła:
- Chytrości to Pan Jezus wam nie poskąpił, i miarkuję, że wszystko tak zawsze będzie, jak
chcecie.
Lecz Maćko począł na to kiwać głową jakby ze smutkiem.
- Ej, dziewczyno, kiedy by tak wszystko było, jako ja chcę, to ty byś dawno już była
gospodynią w Bogdańcu!
Na to Jagienka popatrzyła na niego czas jakiś swymi modrymi oczyma, po czym, zbliżywszy
się, pocałowała go w rękę.
- Czegóż mnie boćkasz? - zapytał stary.
- Nic!... Mówię jeno dobranoc, bo późno, a jutro trzeba nam do dnia ruszyć.
I zabrawszy Sieciechównę, odeszła, a Maćko zaprowadził Czecha do alkierza, gdzie ległszy
na żubrzych skórach zasnęli obaj snem mocnym i krzepiącym.
Rozdział X
Jakkolwiek po zniszczeniu, pożodze i rzezi, którą w 1331 r. wyprawili w Sieradzu
Krzyżacy, Kazimierz Wielki odbudował zrównane z ziemią miasto - nie było ono jednak zbyt
świetne i nie mogło iść w porównanie z innymi grodami Królestwa. Ale Jagienka, której
życie płynęło dotychczas między Zgorzelicami a Krześnią, nie posiadała się ze zdumienia i
podziwu na widok murów, wież, ratusza, a zwłaszcza kościołów, o których drewniany
krześnieński nie dawał najmniejszego pojęcia. W pierwszej chwili straciła tak dalece
zwykłą rezolut-ność, że nie śmiała mówić głośno i tylko szeptem wypytywała Maćka o te
wszystkie cuda, od których olśniewały jej oczy, gdy zaś stary rycerz upewniał ją, że
Sieradzowi tak do Krakowa, jako zwyczajnej głowni do słońca, uszom nie chciała wierzyć,
albowiem wydawało się jej prostym niepodobieństwem, aby mógł istnieć drugi równie
wspaniały gród na świecie.
W klasztorze przyjął ich ten sam zgrzybiały przeor, który pamiętał jeszcze z dziecinnych
lat rzeź krzyżacką i który poprzednio przyjmował Zbyszka. Wiadomości o opacie sprawiły im
smutek i kłopot. Mieszkał on długo w klasztorze, ale przed dwoma tygodniami wyjechał do
swego przyjaciela, biskupa płockiego. Chorzał ciągle. Za dnia, z rana bywał przytomny,
ale wieczorami tracił głowę, zrywał się, kazał sobie nakładać pancerz i pozywał na bitwę
księcia Jana z Raciborza. Klerykowie waganci musieli go siłą trzymać w łożu, co nie
przychodziło bez wielkich trudności, a nawet i niebezpieczeństwa. Przed dwoma dopiero
tygodniami oprzytomniał całkiem i pomimo że osłabł jeszcze bardziej, kazał się zaraz
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional