lektory on-line

Faraon - Strona 150

- Któregoż ona dziś przyjmie?
- Źadnego, nigdy!... - odparł zgorszony przewodnik. - Gdyby kapłanka od ognia nie
dotrzymała ślubu czystości, musiałaby umrzeć.
- Okrutne prawo! - rzekł książę.
- Racz, panie, zaczekać na tej ławce - odezwał się zimno kapłan fenicki. - A gdy
usłyszysz trzy uderzenia w śpiżowe blachy, idź do świątyni, wejdź na taras, a stamtąd do
purpurowego gmachu.
- Sam?...
- Tak.
Książę usiadł na ławce, w cieniu oliwki, i słuchał śmiechów kobiecych rozlegających się w
pałacyku.
"Kama? - myślał. - Ładne imię!... Musi być młoda, a może jest piękna, a ci głupi
Fenicjanie grożą jej śmiercią, gdyby... Czy w ten sposób pragną zapewnić sobie posiadanie
choćby kilkunastu dziewic na cały kraj?..."
Śmiał się, ale było mu smutno. Nie wiadomo dlaczego, żałował tej nieznanej kobiety, dla
której miłość była wejściem do grobu.
"Wyobrażam sobie Tutmozisa, gdyby go mianowano kapłanką Astoreth!... Musiałby biedak
umrzeć, zanim przed boginią wypaliłaby się jedna lampa..."
W tej chwili pod pałacykiem rozległ się dźwięk fletu i odegrał jakąś tęskną melodię,
której towarzyszyły głosy kobiet śpiewających:
- Aha-a!... aha-a! - jakby przy kołysaniu dzieci.
Ucichł flet, umilkły kobiety, a odezwał się piękny głos męski greckim językiem:
- Kiedy na ganku błyśnie twoja szata, bledną gwiazdy i milkną słowiki, a w moim sercu
budzi się taka cisza jak na ziemi, gdy ją powita biały świt...
- Aha-a!... aha-a!... aha-a!... - nuciły kobiety i flet znowu odegrał zwrotkę.
- A gdy rozmodlona udajesz się do świątyni, fiołki otaczają cię wonnym obłokiem, motyle
krążą około twoich ust, palmy przed twoją pięknością schylają głowy...
- Aha-a!... aha-a!... aha-a!..
- Gdy cię nie widzę, patrzę na niebo, ażeby przypomnieć sobie słodki spokój twojego
oblicza. Daremna praca! Niebo nie posiada twojej pogody, a jego żar jest zimnem wobec
płomieni, które spopieliły moje serce.
- Aha-a!... aha-a!...
- Jednego dnia stanąłem między różami, które blask twoich spojrzeń obleka w białość,
szkarłaty i złoto. Każdy ich listek przypomniał mi jedną godzinę, każdy kwiat -jeden
miesiąc przepędzony u twoich stóp. A krople rosy to moje łzy, którymi poi się okrutny
wiatr pustyni.
Daj znak, a porwę cię i uniosę do mojej miłej ojczyzny. Morze oddzieli nas od
prześladowców, mirtowe gaje ukryją nasze pieszczoty i czuwać będą nad naszym szczęściem
litościwsi dla zakochanych bogowie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional