lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 147

- To dragony Ganchofa, poznaję - rzekł Wołodyjowski - ale jakieś karety w środku idą!
Wtem bębny poczęły warczeć.
- Oho! to, widać, ktoś większy od księdza biskupa żmudzkiego! -zawołał Zagłoba.
- Czekaj waść, już są.
- Dwie karety w pośrodku.
- Tak jest. W pierwszej to pan Korf, wojewoda wendeński.
- Jakże! -zakrzyknął Jan - to znajomy ze Zbaraża...
Jakoż wojewoda poznał ich, a najpierw Wołodyjowskiego, którego widocznie częściej
widywał; więc przejeżdżając wychylił się z kolaski i zakrzyknął:
- Witam waszmościów, starzy towarzysze!... Ot, gości wieziem!
W drugiej karecie, z herbami księcia Janusza, zaprzągniętej w cztery białe ogiery,
siedziało dwóch panów wspaniałej postaci, ubranych z cudzoziemska, w kapelusze o
szerokich koliskach, spod których jasne pukle peruk spływały im aż na ramiona, na
koronkowe szerokie kołnierze. Jeden, bardzo otyły, nosił spiczastą płową brodę i wąsy
rozstrzępione na końcach i podniesione do góry; drugi, młodszy, ubrany całkiem czarno,
mniej rycerską miał postawę, ale może wyższy jeszcze urząd, gdyż na szyi błyszczał mu
złoty łańcuch zakończony jakimś orderem. Obaj widocznie byli cudzoziemcami, spoglądali
bowiem ciekawie na zamek, na ludzi i na ubiory.
- Co za diabły? -pytał Zagłoba.
- Nie znam ich, nigdy nie widziałem! - odrzekł Wołodyjowski. Wtem karoca przejechała i
poczęła okrążać dziedziniec, by zajechać przed główny korpus zamkowy, dragoni zaś
zatrzymali się przed bramą.
Wołodyjowski poznał dowodzącego nimi oficera.
- Tokarzewicz! -zakrzyknął - a bywaj no waszmość!
- Czołem, mości pułkowniku!
- A jakich to szołdrów wieziecie?
- To Szwedzi.
- Szwedzi?
- Tak jest, i znaczni ludzie. Ten gruby to hrabia Loewenhaupt, a ów cieńszy to Benedykt
Shitte baron von Duderhoff.
- Duderhoff?! -rzekł Zagłoba.
- A czego oni tutaj chcą? - pytał pan Wołodyjowski.
- Bóg ich wie! -odpowiedział oficer. - My ich od Birż eskortujem.
Pewnie paktować z naszym księciem przyjechali, bo tam w Birżach słyszeliśmy, że książę
wielkie wojsko zbiera i że ma Inflanty najechać.
- Ha, szelmy, tchórz was oblatuje ! - wołał Zagłoba. - To Wielkopolskę najeżdżacie, króla
rugujecie, a tu kłaniacie się Radziwiłłowi, by was w Inflanty nie połechtał. Poczekajcie!
będziecie zmykać do waszych Duderhoffów, aż wam pończochy opadną! Zaraz my tu z wami
podunderujemy. Niech żyje Radziwiłł!
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional