lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 146

Ale byle intrata była dobra, to nie żal i jęzór sobie wystrzępić.
- Skonfundowałem się okrutnie, przyznaję - rzecze pan Michał- bo to, co waćpan mówisz, że
tu tak o promocję łatwo, to nieprawda. Nieraz ja słyszałem starych żołnierzy
pomawiających księcia o awarycję, a, teraz zaczynają się niespodzianie łaski sypać jedna
za drugą.
- Zatknijże sobie ten dokument za pas, uczyń to dla mnie... A jeżeli ktoś jeszcze będzie
na niewdzięczność książęcą narzekał, to go zza pasa wyciągnij i daj mu nim w pysk.
Lepszego argumentu nie znajdziesz.
- Jedno widzę jasno, że książę sobie ludzi kaptuje - rzekł Jan Skrzetuski - i że chyba
jakieś zamiary tworzy, do których mu pomoc potrzebna.
- Alboś to nie słyszał o tych zamiarach? - odrzekł Zagłoba. - Alboż to nie powiedział, że
mamy iść popioły wileńskie pomścić?... Powiadali na niego, że Wilno zrabował, a on chce
pokazać, że nie tylko cudzego nie potrzebuje, ale i swoje gotów jeszcze oddać... Piękna
to ambicja, panie Janie. Daj nam, Boże, więcej takich senatorów!
Tak rozmawiając znaleźli się znowu na dziedzińcu zamkowym, na który wjeżdżały co chwila
to oddziały konnych wojsk, to gromady zbrojnej szlachty, to kolaski wiozące personatów
okolicznych z żonami i dziećmi. Postrzegłszy to pan Michał pociągnął wszystkich ze sobą
do bramy, aby się wjeżdżającym przypatrywać.
- Kto wie, panie Michale, dziś twój fortunny dzień... Może tu i żona dla ciebie pomiędzy
tymi szlachciankami jedzie - rzekł pan Zagłoba. - Obacz! ot, jakaś kolaska odkryta się tu
zbliża, a w niej coś białego siedzi...
- Nie panna to jeszcze jedzie, ale ten, który mi może ślub z nią dać odrzekł bystrooki
pan Wołodyjowski - gdyż z daleka poznaję, że to ksiądz biskup Parczewski nadjeżdża z
księdzem Białozorem, archidiakonem wileńskim.
- Zali oni księcia, choć kalwina, odwiedzają?
- Cóż mają czynić? Gdy tego potrzeba dla spraw publicznych, muszą ze sobą politykować.
- Ej, rojno też tu ! ej, gwarno ! - rzekł z radością pan Zagłoba. - Człowiek już
zardzewiał na wsi jak stary klucz w zamku... Tu się lepsze czasy przypomną. Szelmą
jestem, jeżeli dzisiaj do jakiej dziewki-gładyszki w zaloty się nie puszczę!
Dalsze słowa pana Zagłoby przerwali żołnierze trzymający straż w bramie, którzy,
wypadłszy z odwachu, stanęli w dwa szeregi na przyjęcie księdza biskupa; on zaś
przejechał czyniąc krzyż ręką na obie strony, błogosławiąc żołnierzy i zebraną w pobliżu
szlachtę.
- Polityczny to pan, książę - rzekł Zagłoba - że tak księdza biskupa honoruje, chociaż
sam zwierzchności kościelnej nie uznaje... Dałby Bóg, żeby to był pierwszy krok do
nawrócenia.
- E! nie będzie z tego nic. Niemało o to starań czyniła pierwsza jego żona i nic nie
wskórała, aż umarła ze zmartwienia... Ale czemu to Szkoty z warty nie schodzą? Widać,
znowu ktoś godny będzie przejeżdżał.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional