lektory on-line

Faraon - Strona 146

on, dzięki Sarze, dziś -jutro zostanie ojcem?... Ale tym lepiej: będą mieli
niespodziankę, gdy przemówi do nich swoim własnym językiem...
Co prawda książę samemu sobie robił lekkie wyrzuty: od chwili gdy opuścił świątynię
Hatory, ani przez jeden dzień nie zajmował się sprawami nomensu Habu. Kapłani mogą
przypuszczać, że albo jest zupełnie zadowolony objaśnieniami Pentuera, albo że - znudził
się mięszaniem do rządów.
- Tym lepiej... - szeptał. - Tym lepiej...
W jego młodej duszy, pod wpływem ciągłych intryg otoczenia albo podejrzeń o intrygi,
zaczynał budzić się instynkt obłudy. Ramzes czuł, że kapłani nie domyślają się, o czym on
rozmawiał z Hiramem i jakie plany rozsnuwał w swej głowie. Tym zaślepionym wystarczało,
że on bawi się, z czego wnosili, że rządy państwem pozostaną w ich rękach.
"Bogowie tak zamącili ich rozum - mówił do siebie Ramzes - że nawet nie pytają się :
dlaczego Hiram udzielił mi tak wielkiej pożyczki?... A może ten chytry tyryjczyk potrafił
uśpić ich podejrzliwe serca!... Tym lepiej !... tym lepiej!..."
Robiło mu to dziwną przyjemność, gdy myślał, że kapłani oszukali się na jego rachunek.
Postanowił i nadal utrzymywać ich w błędzie, więc bawił się jak szalony.
Istotnie kapłani, a przede wszystkim Mefres i Mentezufis, oszukali się i na Ramzesie, i
na Hiramie. Przebiegły tyryjczyk udawał wobec nich człowieka bardzo dumnego ze swoich
stosunków z następcą tronu, a książę z nie mniejszym powodzeniem grał rolę rozhulanego
młodzika.
Mefres był nawet pewny, że książę poważnie myśli o wypędzeniu Fenicjan z Egiptu, a
tymczasem i on sam, i jego dworzanie zaciągają długi, aby ich nigdy nie spłacić. Przez
ten czas świątynia Astarty, jej liczne ogrody i dziedzińce roiły się od tłumu pobożnych.
Co dzień, jeżeli nie co godzina, z głębi Azji, mimo strasznego upału, nadciągała do
wielkiej bogini jakaś kompania pielgrzymów.
Dziwni to byli pielgrzymowie. Zmęczeni, zlani potem, okryci kurzem szli z muzyką tańcząc
i śpiewając niekiedy bardzo wszeteczne piosenki. Dzień upływał im na pijatyce, noc na
wyuzdanej rozpuście ku czci bogini Astoreth. Każdą taką kompanię można było nie tylko
poznać, ale wyczuć z daleka: nieśli bowiem ogromne bukiety ciągle świeżych kwiatów w
rękach, a -zdechłe w ciągu roku koty w węzełkach.
Koty te oddawali pobożni do balsamowania lub wypychania paraszytom mieszkającym pod
Pi-Bast, a następnie odnosili je z powrotem do domów, jako szanowne relikwie.
W początkach miesiąca Misori (maj-czerwiec) książę Hiram zawiadomił Ramzesa, że tego dnia
wieczorem może przyjść do fenickiej świątyni Astoreth. Gdy po zachodzie słońca ściemniło
się na ulicach, namiestnik przypiąwszy krótki miecz do boku włożył płaszcz z kapturem i
nie dostrzeżony przez nikogo ze służby wymknął się do domu Hirama.
Stary magnat czekał na niego.
- Cóż - rzekł z uśmiechem - nie boisz się, wasza dostojność, wchodzić do fenickiej
świątyni, gdzie na ołtarzu zasiada okrucieństwo, a służy mu przewrotność?
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional