lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 142

rycerzom przyniósł podstarości zabłudowski. Na wszystkich twarzach malował się żywy
niepokój i jakieś oczekiwanie gorączkowe. Pojedyncze grupy oficerów i szlachty słuchały
mówców, którzy, stojąc pośrodku, gestykulowali gwałtownie. Po drodze słychać było słowa:
?Wilno się pali! Wilno spalone!... Ni śladu, ni popiołu! Warszawa wzięta!... Nieprawda,
jeszcze nie wzięta!... Szwedzi już w Małopolsce! Sieradzanie opór dadzą!... Nie dadzą!
pójdą śladem Wielkopolanów! Zdrada! Nieszczęście! O Boże, Boże! Nie wiadomo, gdzie ręce i
szablę wetknąć!"
Takie to słowa, jedne od drugich straszniejsze, odbijały się o uszy rycerzy, a oni szli
przeciskając się za Harasimowiczem z trudnością przez wojskowych i szlachtę. Miejscami
znajomi witali pana Wołodyjowskiego: ?Jak się masz, Michale? ?le z nami! Giniemy! Czołem,
mości pułkowniku! A coto za gości prowadzisz do księcia?" - Pan Michał nie odpowiadał
chcąc zwłoki uniknąć i tak doszli aż do głównego korpusu zamkowego, w którym janczarowie
książęcy, przybrani w kolczugi i olbrzymie białe czapki, straż trzymali.
W sieni i na głównych schodach, obstawionych pomarańczowymi drzewami, ścisk był jeszcze
większy niż na podwórzu. Rozprawiano tu o aresztowaniu Gosiewskiego i kawalera
Judyckiego, bo rzecz już się była wydała i poruszyła do najwyższego stopnia umysły.
Zdumiewano się, gubiono w przypuszczeniach, oburzano się lub chwalono książęcą
przezorność; wszyscy zaś spodziewali się usłyszeć wyjaśnienie zagadki z ust samego
księcia, dlatego rzeka głów płynęła po szerokich schodach na górę, do sali
audiencjonalnej, w której w tej chwili książę przyjmował pułkowników i znakomitszą
szlachtę. Trabanci rozstawieni wzdłuż kamiennych poręczy pilnowali, aby nie było zbyt
wielkiego tłoku, powtarzając co chwila: ?Z wolna, mości panowie! z wolna!" - a tłum
posuwał się lub zatrzymywał chwilami, gdy trabant zagradzał drogę halabardą, aby idący
naprzód mieli czas wejść do sali.
Na koniec lazurowe sklepienia sali zabłysły przez otwarte drzwi i nasi znajomi weszli.
Wzrok ich padł naprzód na wzniesienie ustawione w głębi sali, zajęte przez świetny orszak
rycerstwa i panów w pysznych, różnobarwnych strojach. Na przedzie stało puste krzesło,
wysunięte więcej od innych, z wysokim tylnym oparciem zakończonym złoconą mitrą książęcą,
spod której spływał na dół amarantowy aksamit obramowany gronostajami.
Księcia nie było jeszcze w sali, ale Harasimowicz, wiodąc ciągle za sobą rycerzy,
przecisnął się przez zebraną szlachtę aż do małych drzwi ukrytych w ścianie obok
wzniesienia; tam kazał się im zatrzymać, a sam zniknął za drzwiami.
Po chwili wrócił z doniesieniem, że książę prosi.
Dwaj Skrzetuscy z Zagłobą i Wołodyjowskim weszli teraz do niewielkiej komnatki, bardzo
widnej, obitej skórą wytłaczaną w złociste kwiaty, i zatrzymali się widząc w głębi, za
stołem pokrytym papierami, dwóch ludzi pilną zajętych rozmową. Jeden z nich, młody
jeszcze, przybrany w strój cudzoziemski i perukę o długich lokach spadających na ramiona,
szeptał coś do ucha starszego towarzysza, ten zaś słuchał ze zmarszczoną brwią i kiwał od
czasu do czasu głową, tak zajęty przedmiotem rozmowy, że nie zwrócił zrazu uwagi na
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional