lektory on-line

Faraon - Strona 136

się jeszcze obficiej łzami:
- Jesteśmy, władco, twoje kobiety, pochodzimy z wielkich rodów i należy nam się
uszanowanie...
- Prawdę mówisz - wtrącił książę.
- Ale tymczasem twój skarbnik ogranicza nasze wydatki. Owszem, chciałby nawet pozbawić
nas dziewcząt służebnych, bez których przecie nie możemy umyć się ani uczesać.
Ramzes wezwał skarbnika i surowo zapowiedział mu, ażeby jego kobiety miały wszystko, co
należy się ich urodzeniu i wielkim stanowiskom.
Skarbnik upadł na twarz przed księciem i obiecał spełniać rozkazy kobiet. Zaś w parę dni
później wybuchnął bunt między dworskimi niewolnikami, którzy skarżyli się, że ich
pozbawiają wina.
Następca kazał im wydawać wino. Lecz nazajutrz, w czasie przeglądu wojsk, przyszły do
niego deputacje pułków z najpokorniejszą skargą, że zmniejszono im porcje mięsa i chleba.
Książę i tym razem polecił spełnić żądania proszących.
W parę dni później obudził go z rana wielki hałas pod pałacem. Ramzes spytał o przyczynę,
a oficer dyżurny objaśnił, że zebrali się robotnicy królewscy i wołają o zaległy żołd.
Wezwano skarbnika, na którego książę wpadł z wielkim gniewem.
- Co się tu dzieje?... - wołał. - Od chwili mego przyjazdu nie ma dnia, aby nie skarżono
się na krzywdy. Jeżeli jeszcze raz powtórzy się coś podobnego, ustanowię śledztwo i
położę kres waszym złodziejstwom!...
Drżący skarbnik znowu upadł na twarz i jęknął:
- Zabij mnie, panie!.. Ale cóż poradzę, gdy twój skarbiec, stodoły i śpiżarnie są puste...
Pomimo gniewu książę zmiarkował, że skarbnik może być niewinnym. Kazał mu więc odejść, a
wezwał Tutmozisa.
- Słuchaj no - rzekł Ramzes do ulubieńca - dzieją się tu rzeczy których nie rozumiem i do
których nie przywykłem. Moje kobiety, niewolnicy, wojsko i robotnicy królewscy nie
otrzymują należności lub są ograniczani w wydatkach. Gdym zaś spytał skarbnika: co to
znaczy? -odpowiedział, że nic już nie mamy w skarbcu ani stodołach.
- Powiedział prawdę.
- Jak to?... - wybuchnął książę. - Na moją podróż jego świątobliwość przeznaczył dwieście
talentów w towarach i złocie. Miałożby to być zmarnowane?
- Tak jest - odparł Tutmozis.
- Jakim sposobem?... na co?... - wołał namiestnik.
- Przecież na całej drodze podejmowali nas nomarchowie?...
- Ale myśmy im za to płacili.
- Więc to są filuci i złodzieje, jeżeli niby przyjmują nas jak gości, a potem
obdzierają!...
- Nie gniewaj się - rzekł Tutmozis - a wszystko ci wytłomaczę.
- Siadaj.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional