lektory on-line

Faraon - Strona 131

jeszcze, że spostrzegłem nad głową twoją płomyki w formie rogów.
Dziękuję ci za wielkie słowa, którymi rozproszyłeś naszą niewiadomość... Błogosławię cię
i proszę bogów, aby gdy mnie powołają na swój sąd, ciebie mianowali moim następcą...
Przeciągły okrzyk reszty słuchaczów poparł błogosławieństwo najwyższego dostojnika.
Kapłani tym więcej byli zadowoleni, że nieustannie wisiała nad nimi trwoga, aby Pentuer
po raz drugi nie zaczepił o kwestię pisarzy. Ale mędrzec umiał być powściągliwym: wskazał
wewnętrzną ranę państwa, lecz nie zaognił jej i dlatego odniósł zupełny triumf.
Książę Ramzes nie dziękował Pentuerowi, tylko przytulił jego głowę do swej piersi. Nikt
jednak nie wątpił, że kazanie wielkiego proroka wstrząsnęło duszą następcy i jest
ziarnem, z którego może wyrosnąć chwała i pomyślność Egiptu.
Nazajutrz Pentuer, nie żegnając się, o wschodzie słońca opuścił świątynię i odjechał do
Memfs.
Ramzes przez kilka dni z nikim nie rozmawiał: siedział w celi albo przechadzał się po
cienistych korytarzach i rozmyślał. W jego duszy odbywała się praca.
W gruncie rzeczy Pentuer nie powiedział nic nowego: wszyscy narzekali na ubytek ziemi i
ludności w Egipcie, na nędzę chłopów, nadużycia pisarzów i wyzysk Fenicjan. Ale kazanie
proroka uporządkowało w nim dotychczasowe bezładne wiadomości, nadało dotykalne formy i
lepiej oświetliło pewne fakta.
Fenicjanie przerazili go: książę nie oceniał dotychczas ogromu nieszczęść wyrządzonych
przez ten naród jego państwu. Zgroza była tym silniejszą, że przecie on sam własnych
poddanych wypuścił w dzierżawę Dagonowi i - był świadkiem, w jaki sposób bankier wybierał
od nich należności!...
Lecz to splątanie księcia z wyzyskiem Fenicjan wywołało dziwny skutek: Ramzes - nie
chciał myśleć o Fenicjanach, a ile razy zapalił się w nim gniew na tych ludzi, tyle razy
gasiło go uczucie wstydu. W pewnej części był on ich wspólnikiem.
Natomiast książę doskonale zrozumiał ważność ubytku ziemi i ludności i na te punkta
położył główny nacisk w swych samotnych medytacjach.
"Gdybyśmy posiadali - mówił w sobie - te dwa miliony ludzi, których Egipt utracił, można
by za ich pomocą odzyskać od pustyni urodzajne grunta, nawet powiększyć obszary... A
wówczas, pomimo Fenicjan, nasi chłopi mieliby się lepiej, a dochody państwa wzrosłyby..."
Ale skąd wziąć ludzi? Wypadek nasunął mu odpowiedź. Pewnego wieczora książę przechadzając
się po ogrodach świątyni spotkał gromadę niewolników, których jenerał Nitager pochwycił
na granicy wschodniej i przysłał bogini Hator. Ludzie ci byli doskonale zbudowani,
pracowali więcej niż Egipcjanie, a ponieważ ich karmiono dobrze, więc byli nawet
zadowoleni ze swego losu.
Na ich widok błyskawica oświeciła umysł następcy: prawie utracił przytomność ze
wzruszenia. Egipt potrzebuje ludzi, dużo ludzi, setki tysięcy, a nawet milion i dwa
miliony ludzi... I otóż ludzie są!... Trzeba tylko wkroczyć do Azji, zabierać wszystko,
co się spotka na drodze, i -odsyłać do Egiptu... Dopóty zaś nie kończyć wojny, dopóki nie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional