lektory on-line

Krzyżacy - Strona 121

- Kiedy się wstydam...
- My się przecie od małości znamy! - ozwał się Zbyszko.
- Aha! dobrze się znamy. Pamiętam ci ja, pamiętam. Z ośm roków temu przyjechaliście do
nas z Maćkiem i nieboszczka matula przynieśli nam orzechów z miodem. A wy, jak jeno
starsi wyszli z izby, zaraz mnie pięścią w nos, a orzechy samiście zjedli!
-Nie uczyniłby on teraz tego! - rzekł Maćko. - U kniazia Witolda bywał, w Krakowie na
zamku bywał i obyczaj dworski zna.
Lecz Jagience przyszło co innego do głowy, zwróciwszy się bowiem do Zbyszka, spytała:
- To wyście żubra zabili?
- Ja.
- Obejrzym, gdzie tkwi grot.
- Nie obaczycie, bo mu się całkiem pochował pod łopatką.
- Daj spokój, nie prawuj się - rzekł Zych. - Widzielim wszyscy, jak go ustrzelił, i
widzielim jeszcze coś lepszego, bo kuszę w mig bez korby naciągnął.
Jagienka spojrzała po raz trzeci na Zbyszka, ale tym razem z podziwem:
- Naciągnęliście kuszę bez korby? - spytała. Zbyszko odczuł w jej głosie jakby pewne
niedowierzanie, wsparł więc o ziemię kuszę, którą był poprzednio spuścił, naciągnął ją w
mgnieniu oka, aż zaskrzypiała żelazna obręcz, po czym, chcąc pokazać, że zna dworski
obyczaj, przyklęknął na jedno kolano i podał ją Jagience.
Dziewczyna zaś, zamiast ją wziąć z jego rąk, zaczerwieniła się nagle, sama nie wiedząc
dlaczego, i poczęła zaciągać pod szyją zgrzebną koszulę, która się była od szybkiej jazdy
po lesie otwarła.
Rozdział VI
Książę pierwszy zabrał głos na naradzie i tak mówił:
- To bieda, że nie mamy nijakiego pisma ani świadectwa przeciw komturom. Bo choć posąd
nasz zdaje się słuszny i ja sam myślę, że Jurandównę oni chwycili, nie kto inny, ale co z
tego? Wyprą się. A jak wielki mistrz spyta o jakowyś dowód, co mu pokażem? Ba! jeszcze
list Jurandowy świadczy za nimi. Tu zwrócił się do Zbyszka:
- Powiadasz, że ten list groźbą na nim wymusili. Może być i pewnie tak jest, bo gdyby po
ich stronie była sprawiedliwość, toby ci był Bóg przeciw Rotgierowi nie pomógł. Ale skoro
wymusili jeden, to mogli wymusić i dwa. Może i oni mają od Juranda świadectwo, że nie
winni porwania nieszczęsnej dziewki. A w takim razie pokażą je mistrzowi - i co będzie?
- Sami przecie przyznali, miłościwy panie, że Danuśkę niby zbójom odbili i że ją mają.
- To wiem. Ale teraz powiadają, że się omylili i że to inna dziewka, a najlepszy dowód,
że sam Jurand jej się zaparł.
- Zaparł się, bo mu pokazali inną, przez co go właśnie rozjuszyli.
- Pewnie tak było, ale mogą powiedzieć, że to jeno nasze domysły.
- Ich łgarstwa - rzekł Mikołaj z Długolasu - są jakoby bór. Z brzega jeszcze coś widać,
ale im głębiej, tym większa gęstwa, że się człek zabłąka i całkiem drogę straci.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional