lektory on-line

Faraon - Strona 115

idących parami. Była to nocna procesja kapłanów, którzy oddawali hołd posągowi bogini
śpiewając na dwa chóry:
C h ó r I. "Ja jestem Tym, który niebo i ziemię stworzył i wszystkie na nich stworzenia
zrobił.
C h ó r II. Ja jestem Tym, który wody zrobił i wielką powódź stworzył, Tym, co wołu jego
matce zrobił, który rodzicem jest.
C h ó r I. Ja jestem Tym, który niebo stworzył i tajemnice widnokręgów jego i dusze bogów
w nie włożyłem.
C h ó r II. Ja jestem Tym, który gdy oczy otwiera, jasno się robi, a gdy je zamyka,
ciemność się staje.
C h ó r I. Wody Nilu płyną, gdy rozkazuje...
C h ó r II. Ale bogowie nie znają jego imienia."
Głosy, z początku niewyraźne, potężniały tak, że słychać było każde słowo, a gdy zniknął
orszak, zaczęły rozpraszać się między kolumnami, słabnąć... Wreszcie umilkły.
"A jednak ci ludzie - pomyślał Ramzes - nie tylko jedzą, piją i zbierają bogactwa... Oni
naprawdę spełniają służbę, nawet w nocy... Chociaż - co z tego przyjdzie posągowi!..."
Książę nieraz widywał posągi bóstw granicznych obrzucone błotem przez mieszkańców innego
nomesu albo postrzelane z łuków i proc przez żołnierzy cudzoziemskich pułków. Jeżeli
bogowie nie obrażają się o zniewagi, niewiele także muszą dbać o modlitwy i procesje.
"Kto zresztą widział bogów!.. - rzekł do siebie książę.
Ogrom świątyni, jej niezliczone kolumny, światła palące się przed posągiem, wszystko to
pociągało Ramzesa. Chciał rozejrzeć się w tym tajemniczym bezmiarze i poszedł naprzód.
Wtem zdało mu się, że z tyłu głowy delikatnie dotknęła go jakaś ręka... Obejrzał się, nie
było nikogo, więc szedł dalej.
Tym razem jakieś dwie ręce schwyciły go za głowę, a trzecia, duża, oparła się na
plecach...
- Kto tu jest?... - zawołał książę i rzucił się między kolumny.
Lecz potknął się i omal nie upadł: coś schwyciło go za nogi.
Ramzesa znowu opanował strach, większy niż w celi. Zaczął uciekać bez pamięci, potrącając
się o kolumny, które zastępowały mu drogę, a ciemność ogarniała ze wszech stron.
- O święta bogini, ratuj... - szepnął.
W tej chwili zatrzymał się: o kilka kroków przed nim były wielkie drzwi świątyni, przez
które zaglądało gwiaździste niebo. Odwrócił głowę - między lasem olbrzymich kolumn
płonęły lampy, a blask ich słabo odbijał się od śpiżowych kolan świętej Hator. Książę
wrócił do swej celi wzburzony i skruszony; serce rzucało się w nim jak ptak schwytany w
sidła. Pierwszy raz od wielu lat upadł twarzą na ziemię i gorąco modlił się o łaskę i
przebaczenie.
- Będziesz wysłuchany!... - odezwał się nad nim słodki głos. Ramzes nagle podniósł głowę,
lecz w celi nie było nikogo: drzwi zamknięte, mury grube. Modlił się więc jeszcze goręcej
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional