lektory on-line

Faraon - Strona 112

- I następcę - prawił Hiram. Ale jeżeli tylko ty sam będziesz pchał go do wojny z Asyrią,
to na nic. Człowiek, jak arfa, ma dużo strun i grać na nich trzeba dziesięcioma palcami,
a ty, Dagonie, jesteś tylko jednym palcem.
- Przecież nie rozedrę się na dziesięć części.
- Ale ty możesz być jak jedna ręka, przy której jest pięć palców. Ty powinieneś zrobić
to, ażeby nikt nie wiedział, że ty chcesz wojny, ale - ażeby każdy kucharz następcy
chciał wojny, każdy fryzjer następcy chciał wojny, ażeby wszyscy łaziebnicy, lektykarze,
pisarze, oficerowie, woźnice, ażeby oni wszyscy chcieli wojny z Asyrią i ażeby następca
słyszał o tym od rana do nocy, a nawet kiedy śpi...
- To się zrobi.
- A znasz ty jego kochanki? - spytał Hiram.
Dagon machnął ręką.
- Głupie dziewczęta - odparł. - One tylko myślą, ażeby ustroić się, wymalować i
pachnidłami namaścić...
Ale skąd się biorą te pachnidła i kto je przywozi do Egiptu, o tym już nie wiedzą.
- Trzeba mu podsunąć taką kochankę, ażeby o tym wiedziała - rzekł Hiram.
- Skąd ją wziąć?... - spytał Dagon. - A... mam!... -zawołał uderzając się w czoło. -
Znasz ty Kamę, kapłankę Astoreth?...
- Co?... - przerwał Rabsun. - Kapłanka świętej bogini Astoreth będzie kochanką
Egipcjanina?...
- Ty byś wolał, ażeby ona była twoją?... - szydził Dagon. - Ona nawet zostanie
arcykapłanką, gdy będzie trzeba zbliżyć ją do dworu...
- Prawdę mówisz - rzekł Hiram.
- Ależ to świętokradztwo!... - oburzał się Rabsun.
- Toteż kapłanka, która je popełni, może umrzeć -wtrącił sędziwy Hiram.
- Źeby nam tylko nie przeszkodziła ta Sara, Źydówka - odezwał się po chwili milczenia
Dagon. - Ona spodziewa się dziecka, do którego książę już dziś jest przywiązany. Gdyby
zaś urodził jej się syn, poszłyby w kąt wszystkie.
- Będziemy mieli pieniądze i dla Sary - rzekł Hiram.
- Ona nic nie weźmie!... - wybuchnął Dagon. - Ta nędzna odrzuciła złoty, kosztowny
puchar, który jej sam zaniosłem...
- Bo myślała, że ją chcesz okpić - wtrącił Rabsun.
Hiram pokiwał głową.
- Nie ma się czym kłopotać - rzekł. - Gdzie nie trafi złoto, tam trafi ojciec, matka albo
kochanka. A gdzie nie trafi kochanka, jeszcze dostanie się...
- Nóż... - syknął Rabsun.
- Trucizna... - szepnął Dagon.
- Nóż to rzecz bardzo grubiańska... - zakonkludował Hiram.
Pogładził brodę, zamyślił się, w końcu powstał i wydobył z zanadrza purpurową wstęgę, na
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional