lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 111

swymi krewnymi.
- A jakiż będzie w ostatku skutek naszych listów?
- Źe zwątlą ducha do ostatka, że panowie senatorowie rozpoczną z nami układy i że całą
Wielkopolskę, bodaj po kilku wystrzałach na wiatr, zajmiemy.
- Obyś wasza miłość był prawdziwym prorokiem...
- Pewien jestem, że tak będzie, bo znam tych ludzi, mam też przyjaciół i stronników w
całym kraju i wiem, jak sobie poczynać... A że niczego nie omieszkam, ręczy za to
krzywda, która mnie od Jana Kazimierza spotkała, i miłość dla Karola Gustawa. Czulsi u
nas teraz ludzie na własne fortuny niż na całość Rzeczypospolitej. Wszystkie te ziemie,
po których teraz iść będziem, to fortuny Opalińskich, Czarnkowskich, Grudzińskich, a że
oni to właśnie stoją pod Ujściem, więc też i mięksi będą przy układach. Co do szlachty,
byle jej wolność sejmikowania zaręczyć, pójdzie i ona śladem pa nów wojewodów.
- Wasza miłość niepożyte swoją znajomością kraju i ludzi oddajesz jego królewskiej mości
usługi, które nie mogą być bez równie znamienitej nagrody. Z tego, co od waszej miłości
słyszę, wnioskuję, że mogę tę ziemię jako naszą uważać.
- Możesz wasza miłość! możesz! możesz! - powtórzył skwapliwie po kilkakroć Radziejowski.
- A więc zajmuję ją w imieniu jego królewskiej mości Karola Gustawa odparł poważnie
Wittenberg.
Gdy tak szwedzkie wojska poczęły deptać za Heinrichsdorfem ziemię wielkopolską,
poprzednio jeszcze, bo w dniu 18 lipca, przybył do obozu polskiego trębacz szwedzki z
listami do wojewodów od Radziejowskiego i Wittenberga.
Pan Władysław Skoraszewski sam poprowadził go do wojewody poznańskiego, a szlachta z
pospolitego ruszenia gapiła się ciekawie na ?pierwszego Szweda", podziwiając jego dzielną
postawę, twarz męską, żółty wąs, zaczesany w końcach do góry w szeroką szczotkę, i minę
prawdziwie pańską. Tłumy przeprowadzały go do wojewody, znajomi zwoływali się nawzajem,
pokazywano go palcami, śmiano się trochę z butów, zakończonych ogromną kolistą cholewą, i
z długiego, prostego rapiera, który rożnem przezywano, wiszącego na pendencie, suto
srebrem haftowanym; Szwed zaś rzucał także ciekawie oczyma spod szerokiego kapelusza,
jakby chciał obóz zlustrować i siły przeliczyć, to znów przypatrywał się tłumom szlachty,
której wschodni ubiór widocznie był dla niego nowością.
Na koniec wprowadzono go do wojewody, u którego zgromadzeni byli wszyscy dygnitarze
znajdujący się w obozie.
Wnet przeczytano listy i rozpoczęła się narada, trębacza zaś polecił pan wojewoda swym
dworzanom, aby uczęstowano go po żołniersku; od dworzan odebrała go szlachta, i
podziwiając go ciągle jako osobiliwość, poczęła z nim pić na umór.
Pan Skoraszewski przypatrywał mu się również pilnie, ale z tego powodu, iż podejrzewał,
że to jakiś oficer za trębacza przebrany; poszedł nawet z tą myślą wieczorem do pana
wojewody; ten jednakże odrzekł, iż to jest wszystko jedno, i aresztować go nie pozwolił.
- Choćby to był i sam Wittenberg - rzekł - jako poseł tu przybył i bezpiecznie odjechać
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional