lektory on-line

Faraon - Strona 106

- On myśli, że wasza dostojność powinna przyjść do niego. Przecie on jest członkiem
najwyższej rady w Tyrze.
- Źeby on tak zdechł, jak ja do niego pójdę!... -krzyknął znowu rozgniewany bankier.
Gość przysunął krzesło do kanapy i poklepał bogacza w udo.
- Dagonie - rzekł - miej ty rozum.
- Dlaczego ja nie mam rozumu i dlaczego ty, Rabsun, nie mówisz do mnie - dostojność?...
- Dagon, nie bądź ty głupi... - reflektował gość. -Jeżeli ty nie pójdziesz do niego ani
on do ciebie, to jakże wy zrobicie interes?
- Ty jesteś głupi, Rabsun! - znowu wybuchnął bankier. - Bo gdybym ja poszedł do Hirama,
to niech mi ręka uschnie, że straciłbym na tej grzeczności połowę zarobku.
Gość pomyślał i odparł:
- Teraz rzekłeś mądre słowo. Więc ja tobie coś powiem. Przyjdź do mnie i Hiram przyjdzie
do mnie, i wy obaj u mnie obgadacie ten interes.
Dagon przechylił głowę i przymrużywszy oko filuternie zapytał:
- Ej, Rabsun!... Powiedz od razu: ile on tobie dał?
- Za co?...
- Za to, ja przyjdę do ciebie i z tym parchem będę robił interes...
- To jest interes dla całej Fenicji, więc ja na nim zarobku nie potrzebuję - odparł
oburzony Rabsun.
- Źeby się tobie tak dłużnicy wypłacali, jak to prawda!
- Źeby mi się nie wypłacili, jeżeli ja co na tym zarobię! Niech tylko Fenicja nie straci!
- zakrzyczał z gniewem Rabsun.
Pożegnali się.
Nad wieczorem dostojny Dagon wsiadł w lektykę niesioną przez sześciu niewolników.
Poprzedzali go dwaj laufrowie z kijami i dwaj z pochodniami, zaś za lektyką szło czterech
służących uzbrojonych od stóp do głów. Nie dla bezpieczeństwa, lecz że Dagon od pewnego
czasu lubił otaczać się zbrojnymi jak rycerz.
Wysiadł z lektyki z wielką powagą i podtrzymywany przez dwu ludzi (trzeci niósł nad nim
parasol) wszedł do domu Rabsuna.
- Gdzież jest ten... Hiram? - zapytał dumnie gospodarza.
- Nie ma go.
- Jak to?... Więc ja będę czekał na niego?
- Nie ma go w tym pokoju, ale jest w trzecim, u mojej żony - odparł gospodarz. - On teraz
składa wizytę mojej żonie.
- Ja tam nie pójdę!... - rzekł bankier siadając na kanapie.
- Pójdziesz do drugiego pokoju, a on w tej samej chwili także tam wejdzie.
Po krótkim oporze Dagon ustąpił, a w chwilę później, na znak gospodarza domu, wszedł do
drugiej komnaty. Jednocześnie z dalszych pokojów wysunął się niewysoki człowiek z siwą
brodą, ubrany w złocistą togę i złotą obręcz na głowie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional