lektory on-line

Faraon - Strona 105

- Gorzej, gdy ich nie ma - odparł elegant.
- Aleja mam ich cztery i nawet dobrze nie wiem, jakim sposobem. Mógłbym ze dwie odstąpić
wam.
- Czy i Sarę?
- Tej nie, szczególnie, jeżeli będzie miała syna.
- Jeżeli wasza dostojność przeznaczysz tym synogarlicom ładny posag, znajdą się dla nich
mężowie.
Książę znowu ziewnął.
- Nie lubię słuchać o posagach - rzekł. - Aaa!... jakie to szczęście, że już wyrwę się od
was i osiądę między kapłanami...
- Naprawdę uczynisz tak?...
- Muszę. Nareszcie może dowiem się od nich, dlaczego faraoni biednieją... Aaa!... no - i
odpocznę.
RozDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY
Tego samego dnia w Memfisie Fenicjanin Dagon, dostojny bankier następcy tronu, leżał na
kanapie pod werendą swego pałacu. Otaczały go wonne krzaki iglaste, hodowane w wazonach.
Dwaj czarni niewolnicy chłodzili bogacza wachlarzami, a on bawiąc się młodą małpką
słuchał rachunków, które czytał mu jego pisarz.
W tej chwili niewolnik, uzbrojony w miecz, hełm, włócznię i tarczę (bankier lubił
wojskowe ubiory), zameldował dostojnego Rabsuna, który był kupcem fenickim osiadłym w
Memfis.
Gość wszedł, nisko kłaniając się, i w ten sposób opuścił powieki, że dostojny Dagon
rozkazał pisarzowi i niewolnikom, ażeby wynieśli się spod werendy. Następnie, jako
człowiek przezorny, obejrzał wszystkie kąty i rzekł do gościa:
- Możemy gadać.
Rabsun zaczął bez wstępu:
- Czy dostojność wasza wie, że przyjechał z Tyru książę Hiram?...
Dagon podskoczył na kanapie.
- Niech na niego i jego księstwo trąd padnie!.. -wrzasnął.
- On mi właśnie wspomniał - ciągnął spokojnie gość -że między wami jest nieporozumienie...
- Co to jest nieporozumienie? - krzyczał Dagon. -Ten rozbójnik okradł mnie, zniszczył,
zrujnował... Kiedy ja posłałem moje statki, za innymi tyryjskimi, na zachód, po srebro,
sternicy łotra Hirama rzucali na nie ogień, chcieli je zepchnąć na mieliznę... No, i moje
okręty wróciły z niczym, opalone i potrzaskane... Źeby jego spalił ogień niebieski!...
-zakończył rozwścieczony bankier.
- A jeżeli Hiram ma dla waszej dostojności dobry interes? - spytał gość flegmatycznie.
Burza szalejąca w piersiach Dagona od razu ucichła.
- Jaki on może mieć dla mnie interes? - rzekł zupełnie spokojnym głosem.
- On to sam powie waszej dostojności, ale przecież pierwej musi zobaczyć się z wami.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional