lektory on-line

Krzyżacy - Strona 103

pochwytał - i wielu potem rozdarował. Zbyszkowi i Maćkowi serca zalewały się radością na
widok tak znakomitego daru, zwłaszcza że o ludzi było w owych czasach trudno i posiadanie
ich stanowiło prawdziwy majątek.
Tymczasem po chwili nadszedł i sam Zawisza w towarzystwie Powały i Paszka Złodzieja z
Biskupic. Ponieważ wszyscy oni pracowali nad ocaleniem Zbyszka i radzi byli, że udało im
się tego dokazać, przeto każdy składał mu jakowy ś dar na pożegnanie i pamiątkę. Hojny
pan z Taczewa dał mu kropierz na konia, szeroki, bogaty, obszyty na piersiach frędzlą
złotą. Paszko zaś miecz węgierski, wartości kilku grzywien. Nadeszli potem Lis z
Targowiska, Farurej i Krzon z Kozichgłów z Marcinem z Wrocimowic, a na ostatku przyszedł
Zyndram z Maszkowic - każdy z pełnymi rękoma.
Zbyszko witał ich z wezbranym sercem, podwójnie uszczęśliwiony - i z darów, i z tego, że
najsławniejsi w Królestwie rycerze okazują mu przyjaźń. Oni zaś wypytywali go o odjazd i
o zdrowie Maćka, radząc, jako ludzie doświadczeni, choć młodzi, rozmaite maście i
driakwie cudownie rany gojące.
Lecz Maćko polecał im jeno Zbyszka, sam zaś wybierał się na tamten świat. Trudno żyć z
żelazną drzazgą pod żebrami. Skarżył się też, że ustawicznie krwią spluwa i jeść nie
może. Kwarta wyłuskanych orzechów, dwie piędzie kiełbasy, misa jajecznicy ot i całe jego
dzienne jedzenie. Ojciec Cybek puszczał mu krew kilkakrotnie, myśląc, że w ten sposób
odciągnie mu gorączkę spod serca i wróci ochotę dojadła ale i to nie pomogło.
Był jednak tak uradowany z darów dla bratanka, że w tej chwili czuł się zdrowszym, i gdy
kupiec Amylej kazał dla uczczenia tak znakomitych gości przynieść do izby baryłkę z winem
- zasiadł razem z nimi do kielicha. Poczęto rozmawiać o ocaleniu Zbyszka i o jego
zrękowinach z Danuśką. Rycerze nie wątpili, iż Jurand ze Spychowa nie będzie się chciał
sprzeciwić woli księżny, zwłaszcza jeśli Zbyszko pomści pamięć jej matki i ślubowane
pawie czuby zdobędzie.
- Jeno co do Lichtensteina - rzekł Zawisza - nie wiemy, czy ci będzie chciał stanąć, gdyż
jest zakonnik, a do tego i jeden ze starostów w Zakonie. Ba! powiadali ludzie z jego
orszaku, że byle doczekał, to i wielkim mistrzem z czasem zostanie.
- Jeśli walki odmówi, to cześć utraci - ozwał się Lis z Targowiska.
- Nie - odpowiedział Zawisza - gdyż nie jest rycerz świecki, zakonnikom zaś nie wolno do
pojedynczej walki stawać.
- A przecież często bywa, że stają.
- Bo się prawa w Zakonie popsowały. Różne oni składają śluby - i słyną z tego, że ku
zgorszeniu całego chrześcijańskiego świata raz w raz je łamią. Ale do walki na śmierć
może Krzyżak, a zwłaszcza komtur nie stanąć.
- Ha! to go chyba na wojnie dostaniesz.
- Kiedy powiadają, że wojny nie będzie - rzekł Zbyszko -gdyż Krzyżacy boją się teraz
naszego narodu. Na to Zyndram z Maszkowic rzekł:
- Niedługo tego spokoju. Z wilkiem nie może być zgody, bo on musi cudzym żyć.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional