lektory on-line

Krzyżacy - Strona 102

- Hej! - rzekł, kiwając głową, Maćko - żebyś ty trzech rycerzy ze znakomitych rodów
pokonał, to nie tylko byś ślub spełnił, ale jaki byś sprzęt po nich wziął - miły Boże!
- Co to trzech! - zawołał Zbyszko. - Już ja w więzieniu powiedziałem sobie, że nie będę
Danuśce skąpił. Ile palców u rąk - nie trzech!
Maćko wzruszył ramionami.
- Dziwujcie się albo i nie wierzcie - rzekł Zbyszko - a ja przecie z Malborga do Juranda
ze Spychowa pojadę. Jakże mu się nie pokłonić, kiedy to Danuśkowy ojciec? I z nim będziem
chełmińskich Niemców najeżdżali. Samiście przecie mówili, że większego wilkołaka na
Niemców nie masz na całym Mazowszu.
- A jak ci Danuśki nie da?
- Miałby nie dać! On swojej pomsty szuka, ja swojej. Kogóż lepszego sobie upatrzy?
Wreszcie, skoro księżna na zrękowiny pozwoliła, to i on się nie przeciwi.
- Już ja jedno miarkuję - rzekł Maćko - że ty wszystkich ludzi z Bogdańca zabierzesz,
żeby poczet mieć, jako się rycerzowi patrzy, a ziemia ostanie bez rąk. Póki będę żyw, to
nie dam, ale po mojej śmierci, już widzę, że zabierzesz.
- Pan Bóg mi poczet obmyśli, a przecie i Janko z Tulczy krewniak, więc nie poskąpi.
A wtem drzwi się otworzyły, i jakby na dowód, że Pan Bóg Zbyszkowi poczet obmyśli, weszło
dwóch ludzi, czarniawych, krępych, przybranych w żółte, podobne do żydowskich kaftany, w
czerwone krymki i w niezmiernie szerokie hąjdawery. Ci, stanąwszy we drzwiach, poczęli
przykładać palce do czoła, do ust, do piersi i zarazem bić pokłony aż do ziemi.
- Cóż to za odmieńcy? - zapytał Maćko. - Coście za jedni?
- Niewolnicy wasi - odpowiedzieli polskim łamanym językiem przybysze.
- A to jak? skąd? kto was tu przysłał?
- Przysłał nas pan Zawisza w darze młodemu rycerzowi, abyśmy niewolnikami jego byli.
- O dla Boga! dwóch chłopów więcej! - zawołał z radością Maćko. - A z jakiego narodu?
- My Turki.
- Turki? - powtórzył Zbyszko. - Będę miał dwóch Turków w poczcie. Widzieliście kiedy
Turków?
I skoczywszy ku nim, począł ich okręcać dłońmi i oglądać jak osobliwe zamorskie
stworzenia. Maćko zaś rzekł:
- Widzieć, nie widziałem, alem słyszał, że pan z Garbowa ma w służbie Turków, których
pobrał, wojując nad Dunajem u cesarza rzymskiego Zygmunta. Jakże to? toście, psubraty,
poganie?
- Pan kazał się ochrzcić - rzekł jeden z jeńców.
- A wykupić się nie mieliście za co?
- My z daleka, z azjatyckiego brzegu, z Brussy.
Zbyszko, który chciwie zawsze słuchał wszelkich opowiadań wojennych, a zwłaszcza gdy
chodziło o czyny przesławnego Zawiszy z Garbowa, począł wypytywać ich, jakim sposobem
dostali się do niewoli. Ale w opowiadaniach jeńców nie było nic nadzwyczajnego: Zawisza
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional