lektory on-line

Krzyżacy - Strona 11

czego znak noszę.
To rzekłszy, ukazał głęboką bliznę w czaszce, ciągnącą się spod włosów na głowie aż do
brwi.
Nastała chwila milczenia. Zbyszko począł znów patrzeć na Danusię. Po czym spytał:
- I rzekliście, panie, że ona nie ma rycerza?
Lecz nie doczekał odpowiedzi, gdyż w tej chwili śpiew ustał. Jeden z rybałtów, człowiek
tłusty i ciężki, podniósł się nagle, przez co ława przechyliła się w jedną stronę.
Danusia zachwiała się i rozłożyła rączki, lecz nim zdołała upaść lub zeskoczyć, rzucił
się Zbyszko jak żbik i porwał ją na ręce.
Księżna, która w pierwszej chwili krzyknęła ze strachu, roześmiała się zaraz wesoło i
poczęła wołać:
- Oto rycerz Danusin! Bywajże, rycerzyku, i oddaj nam naszą miłą śpiewaczkę!
- Chwacko ci ją ułapił! - ozwały się głosy wśród dworzan. Zbyszko zaś szedł ku księżnej,
trzymając przy piersiach Danusię, która objąwszy go jedną ręką za szyję, drugą podnosiła
w górę luteńkę z obawy, by się nie zgniotła. Twarz miała śmiejącą się i uradowaną, choć
trochę przestraszoną. Tymczasem młodzieńczyk, doszedłszy do księżnej, postawił przed nią
Danusię, sam zaś klęknął i podniósłszy głowę, rzekł z dziwną w jego wieku śmiałością:
- Niechże będzie wedle waszych słów, miłościwa pani! Pora tej wdzięcznej panience mieć
swego rycerza, a pora i mnie mieć swoją panią, której urodę i cnoty będę wyznawał, za
czym z waszym pozwoleństwem tej oto właśnie chcę ślubować i do śmierci wiernym jej w
każdej przygodzie ostać.
Na twarzy księżnej przemknęło zdziwienie, ale nie z powodu stów Zbyszkowych, tylko
dlatego, że wszystko stało się tak nagle. Obyczaj rycerskiego ślubowania nie był
wprawdzie polski, jednakże Mazowsze, leżąc na rubieży niemieckiej i widując często
rycerzy z dalekich nawet krajów, znało go lepiej nawet niż inne dzielnice i naśladowało
dość często. Księżna słyszała też o nim dawniej, jeszcze na dworze swego wielkiego ojca,
gdzie wszystkie obyczaje zachodnie były uważane za prawo i wzór dla szlachetniejszych
wojowników - z tych przeto powodów nie znalazła w chęci Zbyszka nic takiego, co by
obrazić mogło ją lub Danusię. Owszem, uradowała się, że miła sercu dwórka poczyna zwracać
ku sobie rycerskie serca i oczy.
Więc z rozbawioną twarzą zwróciła się do dziewczyny:
- Danuśka, Danuśka! chceszli mieć swego rycerza? A przetowłosa Danusia podskoczyła
naprzód trzy razy do góry w swoich czerwonych trzewiczkach, a następnie, chwyciwszy
księżnę za szyję, poczęła wołać z taką radością, jakby jej obiecywano jakąś zabawę, w
którą się tylko starszym bawić wolno:
- Chcę! chcę! chcę!...
Księżnie ze śmiechu aż łzy napłynęły do oczu, a z nią śmiał się cały dwór; wreszcie
jednak pani, uwolniwszy się z rąk Danusinych, rzekła do Zbyszka:
- Aj! ślubuj! ślubuj! cóż zasię jej poprzysiężesz? Lecz Zbyszko, który wśród śmiechu
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional